Niektórzy lubią poezję
Niektórzy lubią poezję – pisała Wisława Szymborska i słowa te warto przytoczyć nie tylko w kontekście obchodzonego właśnie roku noblistki, ale także w odniesieniu do publiczności Krakowskiego Salonu Poezji, która każdej niedzieli szczelnie wypełnia przestrzeń Sali Modrzejewskiej Starego Teatru, żeby tylko, albo raczej aż, wsłuchać się w różnorodność słowa poetyckiego.
Widzowie zostają zaproszeni nie tylko do wysłuchania aktorskiej interpretacji, ale także do tworzenia całego widowiska. Aktorzy, precyzyjnie panujący nad każdym gestem i intonacją mogą dostosowywać tempo i sposób czytania do reakcji publiczności. Każdy Salon przebiega według scenariusza, ale jednocześnie żaden nie podlega ścisłej kontroli reżysera. Dzięki temu to aktorzy decydują, korzystając ze swojej intuicji i bogatego doświadczenia w pracy z widzem, w jaką stronę pokierować interpretację. A są to aktorzy wybitni – wspomnę tylko Annę Polony, Edwarda Linde-Lubaszenko, Annę Radwan, Jacka Romanowskiego, Dorotę Segdę czy Juliusza Chrząstowskiego. Publiczność i aktorzy to partnerzy, a jasna, otwarta przestrzeń Sali Modrzejewskiej, na której scena znajduje się tuż obok widza, dodatkowo potęguje wrażenie wspólnotowości.
Mogłoby się wydawać, że wydarzenie, które odbywa się w tej samej konwencji od dwudziestu jeden lat (ten sezon zakończy 757 spotkanie), powinno w sposób naturalny stracić z czasem moc przyciągania. Jest jednak przeciwnie, a każdego tygodnia Krakowski Salon Poezji gromadzi liczną i – co ważniejsze –oddaną publiczność. Z całą pewnością jest to zasługa Anny Dymnej – pomysłodawczyni i realizatorki Salonu, która niemal każdej niedzieli znajduje czas na spotkanie z widzami i przygotowanie kolejnej porcji wierszy. Nie działa w pojedynkę, ma w tym bowiem ogromne wsparcie pozostałych salonowych gospodarzy i przyjaciół. Wspominając tylko końcówkę sezonu, oprócz Dymnej organizacji podjęli się także: Ewa Kolasińska, przywołując nieco zapomnianą poezję Joanny Kulmowej, Krzysztof Orzechowski, który ułożył scenariusz z poematów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Halina Jarczyk, której Salon poezji żydowskiej od lat wpisuje się w tradycję krakowskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej, a także Bronisław Maj, który przygotowuje spotkanie z wierszami Wisławy Szymborskiej, dokładnie w setną rocznicę urodzin noblistki – 2 lipca.
Możliwe, że o atrakcyjności wydarzenia decyduje właśnie jego konwencja, której stałym elementem jest oprawa muzyczna. O jej przygotowanie dba niezmiennie Halina Jarczyk – skrzypaczka, kierownik muzyczny Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, w którym to Krakowski Salon Poezji rozpoczął swoją działalność. To ona każdej niedzieli ściąga na występy wybitnych muzyków, między innymi Mariusza Pędziałka, Michała Wierbę, Renatę Żełobowską-Orzechowską, Andrzeja Włodarza, Jacka Bylicę czy Adama Kawończyka. To dzięki tym artystom widzowie uczestniczą nie tylko w święcie poezji, ale także muzyki, słuchając każdego tygodnia utworów zarówno z klasycznego, jak i współczesnego repertuaru.
Trudny do uchwycenia fenomen tego wydarzenia tkwi najpewniej w doskonałym zespoleniu jego poszczególnych składników – profesjonalizmu, artyzmu, zaangażowania i nade wszystko miłości do słowa poetyckiego, które wspólnie dają najsilniejszą podporę całej rodzinie Krakowskiego Salonu Poezji, na którą składają się po równo Ci, którzy tworzą, jak i Ci, którzy słuchają.
Sponsorem Głównym Krakowskiego Salonu Poezji jest polski bank rozwoju, Bank Gospodarstwa Krajowego (www.bgk.pl).
Daria Będkowska