Niespecjalna komisja [Komentarz]

Specjalna komisja specjalnie się nie napracowała na swoim pierwszym posiedzeniu z dwóch powodów. Po pierwsze, jej przewodnicząca Katarzyna Pabian blokowała wszelaką dyskusję i polemikę – oczywiście zgodnie z procedurami. Po drugie, radni byli jak dzieci we mgle, które wychodzą w końcu na słońce i zdumieni spoglądają na bałagan, jaki powstał w czasie ich wędrówki.

Ponad godzinę trwało bezpłciowe uzupełnianie wiedzy radnych z komisji o działalności komitetu konkursowego. Tyle, że te informacje zbyt dużej wartości nie miały, ponieważ i w prasie, i w rozmowach krakowian przewijają się od dobrych paru miesięcy. Specjalna komisja zamiast użyć specjalnych uprawnień (choć jedna radna zastanawiała się, czy w ogóle może czytać dokumenty Komitetu Konkursowego Kraków 2022), chyba specjalnie nie chciała nadwyrężać nerwów dyrektora Dyląga i szefa wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Miasta pana Kandefera. Był tylko moment, kiedy radny Kalita przycisnął urzędnika do muru, pytając o przewidywania co do możliwości nierozstrzygnięcia konkursu na logo. Takie zarzuty można jednak stawiać jasnowidzom i wróżkom, a nie urzędnikom.

Co mógł sobie myśleć Rafał Dyląg, gdy palił niespokojnie papierosa, tuż obok przystanku tramwajowego pod magistratem? Na pewno nie to, że komisja przysporzy mu więcej kłopotów niż on sam sobie przysporzył, dokonując „kontrolowanego przecieku informacji” na stacji benzynowej. I jeszcze słowo do przewodniczącej komisji Katarzyny Pabian. Radni Prawa i Sprawiedliwości na pewno nie zrobią krzywdy nikomu swoimi pytaniami, ale też i twierdzeniami, ponieważ od kropki może zacząć się dużo więcej, niż od znaku zapytania. W końcu na pytania retoryczne odpowiada tylko głupiec.