Niespodziewane emocje przy Reymonta. Wisła nie dogoniła Pogoni [ZDJĘCIA]

Do dziewięciu punktów zmalała przewaga Wisły Kraków nad strefą spadkową po wygranej Wisły Płock z Cracovią i porażce Białej Gwiazdy 2:3 z Pogonią Szczecin. Goście prowadzili 3:0, ale końcówka przyniosła wielkie emocje po dwóch bramkach Vullneta Bashy. Na więcej gospodarzom zabrakło czasu.

Kibice Wisły (oficjalna frekwencja w niedzielę to 17 775 kibiców) muszą mieć świadomość, że co najmniej do końca sezonu nie będą przychodzić na stadion, by oglądać efektowną piłkę. Karnety, bilety i inne gadżety kupują, by pomóc klubowi wyjść na prostą. Jedyne, czego można wymagać od tej drużyny, to zaangażowanie. I ambicji piłkarzom Macieja Stolarczyka nie brakowało, ale nie pozwoliło to zdobyć choćby punktu. Po końcowym gwizdku fani mogli ich jednak nagrodzić gromkimi brawami za ogromne poświęcenie i wylany pot.

Od 0:3 do 2:3

Przed spotkaniem Stolarczyk pochwalił kapitana Portowców Kamila Drygasa. Na jego i Białej Gwiazdy nieszczęście do przerwy środkowy pomocnik był jednym z głównych aktorów. Pogoń nie grała wybitnie, ale pewnie prowadziła. Najpierw Drygas kapitalnie wystawił piłkę Radosławowi Majewskiemu, który uderzył tak, że Mateusz Lis nie miał szans na skuteczną interwencję.

Po dziesięciu minutach Drygas wykorzystał rzut karny, który arbiter podyktował po faulu Macieja Sadloka na Adamie Buksie. Szymon Marciniak nie widział przewinienia, ale po obejrzeniu powtórki słusznie wskazał na jedenasty metr. Na początku meczu goście mieli jeszcze okazję po uderzeniu z wolnego Zvonimira Kożulja, ale bramkarza uratowała poprzeczka. Po przerwie ta część bramki ratowała 22-letniego golkipera jeszcze dwa razy.

Przy 0:2 sytuacja krakowian była bardzo zła, ale cztery minuty po zmianie stron Pogoń wbiła im kolejny gwoźdź. Portowcy mieli w niedzielę świetnie ustawione celowniki, na 3:0 strzelił Iker Guarrotxena.

Stolarczyk po raz pierwszy w tym roku posadził na ławce Krzysztofa Drzazgę i zrezygnował z gry dwójką napastników. Środek pomocy miał wesprzeć Kamil Wojtkowski, który był aktywny, ale mało efektywny. Najbliżej trafienia gospodarzy był Sławomir Peszko. Po uderzeniu z wolnego piłka nieznacznie minęła prawy słupek bramki.

Po trzecim golu dla Pogoni Wisła nie miała nic do stracenia. Dlatego w 60. minucie Stolarczyk przeprowadził potrójną zmianę. Debiut zaliczył Czarnogórzec Vukan Savicević, który jest w klubie od kilku tygodni, ale zmagał się z urazem. 20 minut przed końcem niezłym uderzeniem wykończył jedną z nielicznych składnych akcji. Łukasz Załuska nie dał się jednak zaskoczyć. Były bramkarz wiślaków skapitulował dopiero pod koniec meczu, który niespodziewanie wymknął się gościom spod kontroli. Dwa gole strzelił Vullnet Basha. Były to pierwsze bramki Wisły z gry w tym roku.

W doliczonym czasie Wisła wciąż atakowała. Na połowie gości biegał Marcin Wasilewski. Doszło do przepychanek, bo Pogoń probowała grać na czas i jej gracze kładli się na murawę.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 2:3 (0:2)

Bramki: Basha (86., 89.) - Majewski (22.), Drygas (32., karny), Guarrotxena (49.).

Wisła: Lis – Palcić (59. Burliga), Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Basha, Plewka (59. Savicević) – Błaszczykowski, Wojtkowski, Peszko – Kolar (60. Drzazga).

Pogoń: Załuska – Bartkowski, Walukiewicz, Malec, Nunes – Podstawski (90. Fojut), Kużulj  (87. Hostikka)– Guarrotxena (84. Delew), Drygas, Majewski – Buksa.

Żółte kartki: Burliga, Wasilewska, Sadlok - Fojut.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).