Nieszczęśliwa siódemka Wisły Kraków. Najgorsza seria w historii!

Wisła Kraków przegrała z Jagiellonią Białystok 1:2, notując siódmą z rzędu porażkę. Krakowski klub nigdy w historii nie zanotował tak złej serii.

Wydarzenie: Lista drużyn, z którymi Wisła Kraków w tym sezonie przegrała z meczu na mecz się wydłuża. Do Arki Gdynia, Lechii Gdańsk, Cracovii, Ruchu Chorzów, Korony Kielce i Śląska Wrocław po 8. kolejce Lotto Ekstraklasy dołączyła Jagiellonia Białystok. Podopieczni trenera Michała Probierza wpierw zepchnęli Białą Gwiazdę do głębokiej defensywy, a potem zadali dwa potężne ciosy. Wisła zdołała odpowiedzieć dopiero na pięć minut przed końcem spotkania. Patryk Małecki trafił do bramki, ale Wisły od piekła siódmej ligowej porażki z rzędu nie uratował.

Bohater: Dymytro Chomczenowski w 12. minucie strzelił gola, którym podciął Wiśle skrzydła. Blisko godzinę później zawodnik Jagiellonii w tempo odegrał do Konstanina Vassiljeva, który pięknym uderzeniem nie dał żadnych szans na obronę Michałowi Miśkiewiczowi. Obie akcje Ukraińca dobiły klub z Reymonta, choć ten do końca próbował wyszarpać remis.

Rozczarowanie: Wisła potrafi utrzymywać się przy piłce i zbliżyć się pod pole karne rywala. W sytuacjach, kiedy trzeba postawić kopkę nad i i uderzyć w piłkę, by zdobyć gola, zawodnikom Białej Gwiazdy drżą nogi. Brakuje skuteczności. Na domiar wszystkiego obrona też nie funkcjonuje jak należy. Ani bramkarze, ani obrońcy nie są ostoją wiślackiego klubu. Michał Miśkiewicz przy pierwszym golu popełnił fatalny błąd, po którym Wisła nie tylko straciła bramkę, ale też wiarę we własne możliwości. Choć Miśkiewicz w kolejnych akcjach Jagiellonii spisywał się jak należy, przy trafieniu Vassiljeva wyciągnął się jak struna, a w doliczonym czasie gry obronił rzut karny, to na miano bohatera krakowskiej drużyny zasłużyć nie mógł.

Warto zwrócić uwagę: Wisła zaczęła mecz od obrony całą jedenastką na własnej połowie. Mimo to Jagiellonia już w 4. minucie poważnie jej zagroziła. Na stanowisku był jednak Miśkiewicz. Osiem minut później bramkarz gości nie miał już tyle szczęścia. Chomczenowski wygrał walkę o górną piłkę i głową oddał strzał w kierunku bramki. Uderzenie Ukraińca nie było zbyt mocne, ale Miśkiewicz przepuścił piłkę między rękoma. Żaden z dwóch zawodników Białej Gwiazdy, stojących tuż obok bramkarza krakowian, nie zdołało go zaasekurować.

- Przyjezdni szanowali piłkę i w pierwszej połowie dłużej się przy niej utrzymywali. Cóż jednak z tego, skoro w pierwszych 45 minutach nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę. Co przy siedmiu celnych próbach Jagiellonii,  w tym jednej wykorzystanej, wyglądało bardzo źle. Najgroźniejszą sytuację klub z Reymonta stworzył w 25. minucie. Na lewym skrzydle piłkarzom gospodarzy urwał się Patryk Małecki. Pomocnik Wisły podał futbolówkę do Krzysztofa Mączyńskiego, ten odegrał ją do Mateusza Zachary. Napastnik gości trafił jedynie w poprzeczkę.

- Wynik 0:1 był dla Wisły najniższym wymiarem kary po pierwszej połowie. W 30. minucie Karol Świderski uderzył z ostrego kąta wprost w interweniującego Miśkiewicza. Dziesięć minut później Świderski znów otrzymał od Przemysława Frankowskiego idealne wręcz podanie. Miśkiewicz po błędzie z 12. minuty, tym razem już się nie pomylił.

- Bliski gola wyrównującego był w 63. minucie Boban Jović, który otrzymał świetną wrzutkę w pole karne od swojego rodaka Denisa Popovicia. Zamiast gola, Słoweniec otrzymał mocny cios od bramkarza Jagiellonii. Po interwencji Mariana Kelemena ani bramkarz gospodarzy, ani obrońca Wisły długo nie podnosili się z murawy. Chwilę później pokonać Słowaka próbował Mączyński. Pomocnik reprezentacji Polski swoim uderzeniem nie sprawił jednak większych kłopotów Kelemenowi.

- Niezwykle aktywny w szeregach przyjezdnych był Patryk Małecki. Chęci do gry pomocnikowi Białej Gwiazdy odmówić nie można, jednak lepiej dysponowani byli obrońcy Jagiellonii, którzy nie pozwalali mu zbliżyć się pod własne pole karne. Dopiero na pięć minut przed końcowym gwizdkiem Małecki przyjął piłkę, zbiegł do środka i mocno uderzył. Kelemen był bez szans.

- Wisła w końcówce złapała drugi oddech. Walczyła, ale Jagiellonia była czujna i czekała na kontrę. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Maciej Górski urwał się obrońcom i wychodził na pozycję sam na sam. Ruszył za nim Maciej Sadlok, który desperacko faulował przeciwnika. Sędzia pewnie wskazał na jedenasty metr. Tym razem jednak Miśkiewicz w bramce był wzorowy i obronił strzał Piotra Tomasika. Wisła ruszyła jeszcze do ataku i oddała strzał na bramkę Jagiellonii. Kapitalnie spisał się jednak Kelemen, który w ostatnich sekundach zapewnił gospodarzom trzy punkty.

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 2:1 (1:0)

Bramki: Chomczenowski (12.), Vassiljev (73.) – Małecki (85.)

Jagiellonia: Kelemen – Grzyb, Runje, Guti Tomelin, Tomasik – Romanczuk, Góralski – Frankowski (81. Mystkowski), Vassiljev (86. Szymański), Chomczenowski – Świderski (61. Górski).

Wisła: Miśkiewicz – Jović, Guzmics, Sadlok, Mójta – Mączyński, Popović – Boguski, Małecki – Zachara (78. Drzazga), Brożek.

Żółte kartki: Tomasik, Chomczenowski – Popović, Sadlok, Małecki, Jović.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).