Nieudany „skok” na sejf

Z sejfu restauracji w centrum Krakowa skradziono prawie 30 tys. zł. Okazało się, że sprawcy kradzieży pomagał pracownik lokalu.

W ostatnią sobotę w godzinach porannych manager jednej z krakowskich restauracji w centrum Krakowa zgłosił kradzież z włamaniem. Z sejfu lokalu zniknęło prawie 30 tys. zł. Wszystko skazywało na to, że sprawca dostał się do restauracji od strony podwórka.

– Samo zachowanie sprawcy , m.in. dobre rozeznanie w rozkładzie pomieszczeń  wzbudziło podejrzenia policjantów. Sugerowało, że mężczyzna  współdziałał z kimś z personelu. Na  monitoringu widać, że wszystkie jego ruchy były zaplanowane – tłumaczy mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Próbował zatrzeć ślady dezodorantem

Kiedy sprawca wychodził, szedł tyłem po swoich śladach i rozpylał dezodorant, aby zmylić policyjnego psa. Na podłogę rozlał także płyn dezynfekujący w celu zatarcia śladów. Po kilku godzinach policjanci zatrzymali wspólnika włamywacza. To mężczyzna, który od dwóch miesięcy był zatrudniony w  tej restauracji jako pomoc kuchenna  i nie brał bezpośrednio udziału we włamaniu, ale dostarczył koledze  z celi wszelkich potrzebnych informacji.

– Mężczyźni poznali się w zakładzie karnym i postanowili zrobić wspólnie „skok” na sejf w restauracji, w której jeden pracował – informuje mł. insp. Sebastian Gleń.

Jeden ze sprawców,  zarejestrowany na monitoringu, schował się  w hostelu w centrum miasta, gdzie wynajął pokój. 3 kwietnia wieczorem, policjanci zatrzymali 49-letniego mieszkańca powiatu bocheńskiego.