„Niewykluczone, że w nowym sezonie Wisła z Cracovią zamienią się rolami”
Wisła Kraków zakończyła sezon na szóstym miejscu w tabeli, a Cracovia znalazła się trzy pozycje niżej. Jednak to o drużynie Pasów obecnie mówi się w samych superlatywach, podczas gdy Biała Gwiazda znalazła się na cenzurowanym. Nic dziwnego. Od momentu, gdy trenerem Cracovii został Jacek Zieliński, zespół gra piłkę ładną dla oka i skuteczną, a przede wszystkim nie przegrywa. Za to w postawie Wiślaków, jak i czymkolwiek, co dzieje się obecnie w tym klubie, trudno doszukać się pozytywów.
– Wisła zaliczyła niezły początek i fatalny finisz, a w Cracovii było na odwrót. Generalnie obydwa zespoły osiągnęły wynik na miarę swoich możliwości. W przypadku Wisły oczywiście to miejsce mogło być nieco lepsze, ale drużynie - wobec ogromnych problemów organizacyjnych w klubie - zabrakło determinacji. Można powiedzieć, że piłkarze wykazali się swoistą mądrością i nie awansowali do Ligi Europy, bo Wisła jest do tego kompletnie nieprzygotowana – uważa Grzegorz Wojtowicz, dziennikarz sportowy.
Tylko sześć punktów w rundzie finałowej
Wisła do rundy finałowej przystępowała z piątej pozycji. Oznaczało to, że czekają ją cztery wyjazdowe spotkania oraz trzy domowe. W spotkaniach z Legią czy Lechem krakowianie mieli wystąpić jako drużyna przyjezdna, co oznaczało duże straty w kasie klubowej. Na mecze z tymi zespołami przy Reymonta 22 zawsze przychodziło mnóstwo kibiców. Wciąż jednak można było śmiało myśleć o europejskich pucharach, szczególnie, że wywalczenie czwartego miejsca wystarczyło do otrzymania prawa gry w eliminacjach Ligi Europy.
Biała Gwiazda rundę finałową rozpoczęła kapitalnie, pokonując Górnik Zabrze 4-1. Później niestety było już tylko gorzej, bo krakowianie zanotowali remisy z Lechią i Pogonią oraz trzy porażki z rzędu. Wisła uległa Jagiellonii Białystok (choć do 87 minuty prowadziła 1-0) oraz Legii Warszawa. Marzenia Białej Gwiazdy o powrocie do europejskich pucharów zakończył jednak Śląsk Wrocław, który pokonując Wisłę zapewnił sobie czwarte miejsce w tabeli. W ostatnim spotkaniu krakowianie bezbramkowo zremisowali z Lechem Poznań. Remis pozwolił Kolejorzowi zdobyć mistrzostwo Polski, a Wiśle jedynie lekko poprawił pewną statystykę. Sześć punktów w siedmiu meczach rundy finałowej to jednak z pewnością nie był szczyt marzeń krakowskiego klubu.
Grzegorz Wojtowicz uważa, że w Wiśle w tym sezonie żaden z zawodników szczególnie nie zachwycił. – Nawet największe gwiazdy, takie jak Semir Stilić, Paweł Brożek czy Arkadiusz Głowacki, grały nierówno, a świetne mecze przeplatały kompletnie nieudanymi. Jakbym już miał kogoś wyróżnić, to Łukasza Burligę. On trzymał wysoki, równy poziom – twierdzi dziennikarz i dodaje – W Wiśle największym rozczarowaniem był jednak dla mnie prezes Robert Gaszyński. Przez sześć miesięcy nie udało mu się rozwiązać ani jednego problemu, z którymi zmaga się Wisła. Styl jego pracy i sposób komunikowania się z kibicami to już kompletna porażka – ocenia Wojtowicz.
Słów krytyki nie szczędzi Wiśle także trener piłkarski, Rafał Ulatowski. – Zrobił się z niej taki ligowy solidny średniak. W Krakowie kibice są przyzwyczajeni, że o tej drużynie mówiło się w kontekście wygrywanych meczów, startów w europejskich pucharach. Nagle to się zmieniło. Występy zespołu są z pewnością są też odzwierciedleniem tego, co dzieje się za plecami piłkarzy i trenerów. Klub ma problemy finansowe, nie wiadomo też jaki jest sposób myślenia pana prezesa Bogusława Cupiała na to, co się dzieje w Wiśle. Na dzień dzisiejszy, jak już wspomniałem, Wisła jest solidnym średniakiem ligowym, takim, który zajmuje czwarte, piąte czy szóste miejsce w tabeli – uważa Ulatowski.
Imponujący finisz sezonu Pasów
Zupełnie inaczej wygląda obecnie sytuacja Cracovii. Kibice Pasów wreszcie nie muszą się wstydzić za grę ich ulubieńców, gdyż ostatnią porażkę zespół poniósł 18 kwietnia. Skutkowała ona zwolnieniem trenera Roberta Podolińskiego. Kilka dni później zapytaliśmy szkoleniowca, czy jego zdaniem Cracovia zdoła się utrzymać. – Szczerze mówiąc, myślę, że tak. Czegoś nam zabrakło, może w innej konfiguracji będzie lepiej – stwierdził Podoliński. Nie mylił się. Jego następca, Jacek Zieliński, odmienił grę Pasów i pod jego wodzą zespół strzelił 21 bramek, odniósł siedem zwycięstw i zanotował dwa remisy.
– Jeśli chodzi o pozytywy, to z pewnością trzeba mówić o grze Cracovii pod wodzą trenera Jacka Zielińskiego. Szkoleniowiec jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki radykalnie odmienił grę Pasów. Mam tu na myśli sam sposób gry, liczbę zdobywanych punktów oraz to, jak klub postrzegany jest na piłkarskiej mapie Polski. Wiadomo, że do tej pory różnie mówiło się o Cracovii, ale nie o tym, że to zespół, który wygrywa. Od przyjścia trenera Zielińskiego wszystko zaczęło wyglądać zupełnie inaczej i Cracovia zasłużenie wygrała grupę drużyn walczących o utrzymanie – twierdzi Rafał Ulatowski.
– Cracovia największy błąd popełniła latem, zatrudniając Roberta Podolińskiego. Jego brak kompetencji, wyczucia w prowadzeniu zespołu obnażył Jacek Zieliński, który z tych samych piłkarzy stworzył zespół nie tylko potrafiący wygrywać, ale też prezentujący widowiskowy futbol. Jeśli chodzi o samych zawodników to największym pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Deniss Rakels, który wreszcie skoncentrował się na futbolu i zrobił ogromny postęp – mówi Grzegorz Wojtowicz.
Czas transferów
Sezon zakończył się 7 czerwca, a następny rozpocznie w lipcu. Obecnie piłkarze obu krakowskich ekip przebywają na wakacjach, a w klubach dochodzi do roszad kadrowych. Po zakończeniu kontraktów z Wisły odeszli: Łukasz Garguła, Semir Stilić, Ostoja Stjepanović, Gerard Bieszczad i Lucas Guedes. Możliwe, że do tej grupy dołączą wkrótce także: Dariusz Dudka, Mariusz Stępiński i Jean Barrientos. Według medialnych spekulacji Dudka znalazł się na celowniku Lecha Poznań, Stępiński prawdopodobnie wróci do Norymbergii, a Urugwajczykowi skończyła się umowa z krakowskim klubem. Kilka tygodni temu do Wisły dołączył Tomasz Cywka, z wypożyczenia do Chrobrego Głogów wrócił Tomasz Zając.
– Sprawy transferowe chcemy zamknąć najszybciej jak to możliwe, abyśmy na początku przygotowań do nowego sezonu mieli maksymalnie wykrystalizowaną kadrę. Do rundy jesiennej chcemy mieć przygotowanych 19 profesjonalnych kontraktów i uzupełnioną kadrę o młodych zawodników – mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej prezes Robert Gaszyński.
Tymczasem w Cracovii również dochodzi do zmian w kadrze. Z zespołu ma odejść Adam Marciniak, który ustalił warunki kontraktu z AEK Larnaka. W przyszłym sezonie w barwach Cracovii nie zobaczymy już Sławomira Szeligi i Krzysztofa Nykiela, z którymi klub nie zdecydował się podpisać nowych umów. Na razie nie sprowadzono nowych zawodników, choć to pewnie tylko kwestia czasu. Blisko podpisania umowy z Cracovią jest podobno Hubert Wołąkiewicz, były piłkarz Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. Defensor ostatnio występował w rumuńskim Astra Giurgiu.
Wizje na przyszłość
– Jeżeli Cracovia utrzyma status takiej świeżości i postępu, który klub zrobił pod kierunkiem trenera Zielińskiego, to można patrzeć w przyszłość optymistycznie. Co do Wisły, jeśli zawodnicy, którzy odchodzą z klubu nie zostaną zastąpieni przez graczy, chcących udowodnić, że miejsce Białej Gwiazdy to ligowe podium, wówczas trudno o optymizm, że może być lepiej – twierdzi Rafał Ulatowski.
– Niewykluczone, że w nowym sezonie kluby zamienią się rolami. Cracovia przy trzech, czterech solidnych transferach może walczyć nawet o piąte miejsce, a Wisła może mieć problemy z awansem do grupy mistrzowskiej. Na razie jednak trochę za wcześnie na spekulacje, bo nie wiemy jeszcze jak będą wyglądać kadry obydwu zespołów – uważa Grzegorz Wojtowicz.