Nikłe szanse na place zabaw na Plantach
– Mieszkańcy zgłosili dwa projekty do budżetu obywatelskiego, ale spotkały się one ze sprzeciwem urzędników. Nie uwzględnili tego w propozycjach do budżetu – mówi Aleksander Miszalski, radny dzielnicy I. Dlatego wraz z Tomaszem Darosem postanowili napisać list do prezydenta Majchrowskiego, w którym przekonują, że centrum miasta cierpi na deficyt placów zabaw i proszą o konsultację z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.
Jeden plac miałby znajdować się przy ulicy św. Marka, obok szkoły podstawowej nr 1, a drugi między ulicami Sarego a Sebastiana. – Postulaty, aby stworzyć place zabaw w tych okolicach, pojawiają się co jakiś czas. To są jedne z nielicznych terenów zielonych, gdzie można ulokować takie obiekty – mówi Miszalski.
Problemem jest jednak to, że wojewódzki konserwator zabytków nie zgadza się, aby na terenie zabytkowego starego miasta pojawiły się kolorowe zjeżdżalnie i huśtawki. Planty krakowskie w 1994 roku zostały uznane przez prezydenta RP za pomnik historii, a dodatkowo są wpisane do rejestru zabytków. – Chcielibyśmy podjąć rozmowy z wojewódzkim konserwatorem, żeby wspólnie uzgodnić taki wygląd placów, aby ingerencja w zabytkową tkankę była dopuszczalna. W kontekście tego, co się wyprawia w Parku Kulturowym, począwszy od jarmarków, ładnie wystylizowany plac zabaw nie powinien jakoś specjalnie kłuć w oczy – uważa radny.
– Między innymi tego typu inwestycje pozwolą zatrzymać nieustający proces wyprowadzania się mieszkańców z centrum miasta, który nieuchronnie prowadzi do tego, by na terenie Starego Miasta pozostały tylko hotele i banki – twierdzi radny dzielnicowy Tomasz Daros.