Nocne libacje na placu zabaw w Bronowicach
Plac zabaw zmienia się w melinę. Gdy akurat nie ma „imprezy”, piaskownica dla dzieci zamienia się w wychodek dla zwierząt. Straż miejska nic z tym nie robi – pisze nasza Czytelniczka, która nie podaje nazwiska, ponieważ - jak sama przyznaje - boi się. Straż miejska zapowiada tydzień wzmożonych kontroli w tym rejonie.
Według relacji matki, która napisała do nas list, plac zabaw położony przy ul. Racheli w Bronowicach został zawładnięty przez osoby spożywające alkohol. – Apogeum nastąpiło dwa lata temu: niezależnie od pory dnia i nocy jest miejscem libacji alkoholowych. W środku dnia potrafią siedzieć i pić wódkę, palić papierosy albo marihuanę, kląć i wyzywać na pełne gardło – pisze Czytelniczka.
Nocne libacje i wychodek dla zwierząt
– Jeszcze w zeszłym roku pełna nadziei interweniowałam u straży miejskiej. Owszem, w dzień jeszcze przyjeżdżali na wszelki wypadek po godzinie lub dwóch. W nocy się bali i jak to mówili: „przekazują sprawę policji”. I następne oczekiwanie godzinę lub dwie. Za każdym razem opowiadanie ilu ich jest, co robią, czy piją – opisuje swoje doświadczenia.
Kobieta przyznaje, że ma małe dziecko, a nocne hałasy uniemożliwiają otwarcie okna, co doprowadza do tego, że w mieszkaniu jest gorąco, a maluch nie może spać, więc budzi całą rodzinę. – Zamiast cieszyć się nowym dniem, ja płaczę, bo nie mogę sobie z niczym poradzić – mówi.
Kolejnym problemem na placu zabaw jest to, że okoliczni mieszkańcy wyprowadzają tam psy. – Wstaję rano i patrzę na porozrzucane butelki, paczki po papierosach, puszki. I widzę babcie z pieskami, które przychodzą jak do psiej ubikacji, żadna z nich nie ma woreczka na psie odchody. W zeszłym tygodniu nawet imprezowicze załatwiali swoje potrzeby w kącie. I nie mówię o sikaniu.
Jako rozwiązanie mieszkanka okolicznego bloku podsuwa instalację monitoringu oraz zamówienie ochrony. – Albo przeznaczyć teren na przedszkole samorządowe zamykane na cztery spusty w nocy – twierdzi. Czytelniczka obawia się, że coś złego może się jej samej oraz jej rodzinie przydarzyć, ponieważ słyszała, jak osoby okupujące plac, odgrażały się, że jeśli dowiedzą się, kto nasyła na nich straż miejską, spalą jego mieszkanie.
Straż miejska: Nie mieliśmy żadnych zgłoszeń
– W 2014 roku nie odebraliśmy ani jednego zgłoszenia dotyczącego zakłócania spokoju i porządku na terenie placu zabaw przy ulicy Bronowickiej 71. Również Rada i Zarząd Dzielnicy VI nie przekazywały nam takiego problemu – odpowiada na zarzuty czytelniczki Marek Anioł, rzecznik prasowy krakowskiej straży miejskiej.
Przedstawiciel służby porządkowej zaznacza, że każdy sygnał traktują poważnie. – Przez najbliższe dni nasze patrole będą odwiedzać to miejsce w godzinach popołudniowych i wieczornych. Apeluję jednak, aby mieszkańcy na bieżąco korzystali z bezpłatnego numeru telefonu alarmowego 986, ponieważ brak sygnałów na pewno nie pomoże w skutecznym rozwiązaniu problemu – mówi Anioł.