Niewiedza i lekceważenie możliwości zatrucia czadem bywają zabójcze

Mimo powszechnej wiedzy na temat tego, czym jest tlenek węgla, czyli tzw. czad, każdego roku dochodzi do kolejnych przypadków zatrucia. Tylko w ubiegłym roku na terenie Krakowa na skutek obecności tlenku węgla ucierpiało 106 osób, z czego 12 zmarło. Pokutuje lekceważenie kontroli kominiarskich, oszczędność na czujnikach wykrywających zagrożenie i brak wiedzy.

Obecność tlenku węgla jest też przyczyną wielu pożarów. W ubiegłym roku ponad połowa poszkodowanych ze względu na czad ucierpiała w wyniku pożaru. Z danych straży pożarnej wynika, że na 500 ubiegłorocznych interwencji na terenie Krakowa, ponad 200 związanych było z tlenkiem węgla. W tym roku krakowscy strażacy odnotowali już 107 interwencji w związku z wydzielaniem się czadu, a trzeba zwrócić uwagę również na fakt, że sezon grzewczy dopiero się zaczyna.

Chcą wykryć czad po zapachu

Wydaje się, że o niebezpieczeństwie związanym z wydzielaniem się tlenku węgla wiedzą wszyscy, jednak zupełnie przeczą temu badania IPSOS. Ponad 40% Polaków uważa, że może rozpoznać tlenek węgla, z czego ponad 22%  respondentów twierdzi, że jest go w stanie wykryć po zapachu. 45% ankietowanych mówi, że warto mieć czujnik tlenku, jednak posiada go jedynie 18%.

– Widzimy tutaj ogromne pole do pracy i edukowania społeczeństwa, jeżeli chodzi o zagrożenie pożarowe i zagrożenie związane z tlenkiem węgla. Ciągle apelujemy o to, żeby niesprawność instalacji kominowych i wentylacyjnych była niwelowana poprzez ciągłe przeglądy. Zachęcamy też do zakupu czujników – mówi kpt. Łukasz Szewczyk, rzecznik prasowy straży pożarnej w Krakowie.

Problemem są też obowiązujące przepisy. Chociaż czujniki wykrywające tlenek węgla i dym powszechne są w miejscach publicznych, to straż pożarna nie ma możliwości kontrolowania budynków mieszkalnych poza częściami wspólnymi. Na problem ten zwraca uwagę również Jerzy Nenko, prezes Korporacji Kominiarzy Polskich, który dostrzega ogromną niewiedzę zwłaszcza wśród młodych ludzi.

– Jeżeli kominiarz nie jest dopuszczany, to sami stwarzamy sobie zagrożenie. W Krakowie bardzo dużo studentów wynajmuje mieszkania i właśnie ci najmłodsi ludzie nie mają tej świadomości. Zamykają się w łazience i zatykają wszelkie otwory, żeby mieć ciepło. To gubi, bo brakuje tlenu w mieszkaniu – tłumaczy.

Wystarczy kilka minut

Dr n. med. Piotr Hydzik, kierownik Kliniki Toksykologii i Chorób Środowiskowych UJ apeluje, by nie lekceważyć objawów ewentualnego zatrucia, ponieważ tlenek węgla działa niezwykle szybko i zabójczo.

– Dochodzi do takiego osłabienia organizmu, mięśni, że ofiary tego zagrożenia nie są w stanie samodzielnie opuścić łazienki. Szczęście, jeśli rodzina słyszy wołanie o pomoc. Ludzie samotni nie mają czasami żadnej szansy, żeby się uratować. Wystarczy 10 do 20 minut pobytu w takiej łazience. Dopóki będą źródła tlenku węgla w naszych domostwach dopóty będzie takie zagrożenie – mówi dr Piotr Hydzik.

Alternatywą dla osób posiadających piecyki gazowe może być ciepła woda użytkowa, dostarczana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Z rozwiązania mogą skorzystać mieszkańcy budynków posiadających ogrzewanie z miejskiej sieci cieplnej. W latach 2004-2016 ciepłą wodę użytkową wprowadzono na terenie Krakowa i Skawiny do 553 budynków likwidując jednocześnie 24719 piecyków gazowych. Do 2023 roku MPEC chce objąć programem kolejne 1200 budynków.