Wisła przezimuje na podium! [ZDJĘCIA]

Wisła Kraków spędzi przerwę zimową jako trzecia drużyna T-Mobile Ekstraklasy. Miejsce na podium zapewniło jej zwycięstwo nad Pogonią Szczecin 2:1.

Ligowa jesień przy Reymonta 22 wreszcie dobiegła końca. Wreszcie, bo wydłużonego do granic możliwości kalendarza T-Mobile Ekstraklasy serdecznie dość mieli już chyba wszyscy: od piłkarzy zaczynając, na kibicach kończąc. Ci ostatni dali nawet temu jasny wyraz, zapełniając dziś zaledwie co trzecie krzesełko na trybunach.

Zawodnicy zaś pod koniec udanej przecież rundy zaczęli zdradzać wyraźne objawy zadyszki. Gołym okiem było widać to w czasie bardzo słabych, przegranych potyczek w Białymstoku i Poznaniu. Franciszek Smuda liczył jednak, że jego podopieczni na zakończenie roku wycisną z siebie rezerwę mocy potrzebną do pokonania gości ze Szczecina. Udało się, choć końcowe 20 minut w ich wykonaniu wyglądało jak nagrywanie wideo-poradnika pod roboczym tytułem „Jak na własne życzenie stracić dwa gole i pewne zwycięstwo”.

Przez ponad godzinę Wisła miała mecz pod absolutną kontrolą. Może nawet w skali polskiej ligi nie był to futbol na najwyższym poziomie, ale na pewno kawał solidnego rzemiosła. Skuteczna defensywa z powodzeniem wybijała z głowy grę w piłkę Robakowi czy Akahoshiemu. Mniej skuteczny był wprawdzie atak - sam Guerrier powinien zakończyć spotkanie z dwoma trafieniami na koncie. Świetne sytuacje marnowali też Garguła czy Sarki. Jednak gole Brożka i Burligi zdawały się wystarczającą zaliczką, by spokojnie dowieźć zwycięstwo do końcowego gwizdka.

Zamiast tego krakowianie sami zaprosili Pogoń do tańca. W 68 minucie złe podanie Piotra Brożka do Miśkiewicza przejął Robak i dał się bramkarzowi Białej Gwiazdy sfaulować w polu karnym. A następnie sam wymierzył sprawiedliwość. – Nie wolno popełniać takich błędów. Już w szatni mówiłem, żeby nie zagrywać piłki do bramkarza. Niestety, straciliśmy właśnie w taki sposób bramkę – kręcił głową Smuda.

Niewiele brakowało, by dosłownie kilka minut później napastnik Pogoni znów wpisał się na listę strzelców. Bramka po jego atomowym uderzeniu w poprzeczkę pewnie trzęsie się aż do teraz. Krakowski blok defensywny zaczął mylić się na potęgę i chyba tylko boskiej interwencji zawdzięcza, że do końca meczu Miśkiewicz nie wyjął już piłki z siatki.

– Wszyscy wiemy, ile jeszcze pracy przed nami. Jednak na dziś cieszymy się, że po tej rundzie jesteśmy na podium tabeli. Jest szansa, by wiosną powalczyć o coś więcej – odważnie zadeklarował „Franz”.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)
Paweł Brożek 19’, Burliga 54’ -Robak (k) 70’

Wisła: Miśkiewicz – Piotr Brożek, Głowacki, Jovanović, Burliga – Chrapek, Stjepanović – Guerrier (90' Stolarski), Garguła (82’ Boguski), Sarki (64’ Małecki) – Paweł Brożek
Pogoń: Janukiewicz – Lisowski, Golla, Dąbrowski, Lewandowski (46’ Bąk) – Rogalski (62’ Ouedraogo), Ława (62’ Kort) – Frączczak, Akahoshi, Murayama – Robak

Żółte kartki: Stjepanović, Burliga, Garguła, Głowacki (Wisła), Akahoshi, Golla, Dąbrowski (Pogoń)
Sędziował: Sebastian Jarzębak
Widzów: 10 854

 

fot. Jacek Smoter/LoveKraków.pl