W poniedziałek przed sądem okręgowym miał rozpocząć się proces czterech osób, które próbowały wyłudzić kamienicę w centrum Krakowa. Akt oskarżenia w tej sprawie prokuratura skierowała do sądu w październiku 2017 roku. Posiedzenie zostało jednak przesunięte na koniec stycznia.
Oskarżeni to dozorca kamienicy Mirosław Cz., jego żona i córka oraz Stanisław P. Wszyscy odpowiedzą za oszustwo i fałszywe zeznania. Według śledczych usiłowali wyłudzić od miasta nieruchomość przy ul. Krowoderskiej 47 wraz z całym wyposażeniem. Biegli wycenili wartość kamienicy na około 2,8 mln zł, a reszty przedmiotów znajdujących się w mieszkaniach na 83 tys. złotych.
– W ocenie prokuratury zgromadzony w sprawie obszerny materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że oskarżeni celowo i fałszywie przedstawili przed sądami okoliczności dotyczące rzekomego sporządzenia testamentu ustnego przez zmarłą K. M. W ten sposób chcieli oni bezprawnie przejąć na własność kamienicę położoną przy ulicy Krowoderskiej 47 – informowała w październiku Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.
Powinna być miasta
To jedna z tych historii, gdy umiera właścicielka nieruchomości, a nie ma rodziny i nie zostawia testamentu. W takich przypadkach majątek powinien przejść na Skarb Państwa, a ostatecznie do gminy. Jednak oszuści stwierdzili, że zmarła właścicielka zostawiła testament, ale ustny. Według „świadka” Stanisława P. kobieta miała zostawić w spadku obiekt dozorcy.
Stanisław P. na rynku nieruchomości działał od lat 80. Nie był on jednak handlarzem, tylko kuratorem sądowym. Odpowiadał m.in. za zbieranie czynszów i opłaty za media. Jego zadaniem było również zadbanie o to, aby po śmierci właścicieli kamienica trafiła do odpowiednich spadkobierców lub w ręce Skarbu Państwa. Z tego obowiązku, zdaniem śledczych, nie wywiązywał się odpowiednio.
Proces rozpocznie się 26 stycznia.