Władza lokalna wie lepiej od stolicy, czy potrzebny jest most czy droga

O trudnych relacjach pomiędzy samorządem a władzą centralną rozmawiali goście jednego z najważniejszych paneli w ramach Europejskiego Kongresu Samorządów. Była mowa m.in. o nowych regulacjach obowiązujących w Polsce dotyczących liczby kadencji czy o problemach związanych z kryzysem migracyjnym.

Ogólny temat „Samorząd strategią dla przyszłości” został w ramach debaty przełożony na konkretne przykłady z codzienności samorządów – nie tylko polskich, ale też szwedzkich, portugalskich czy węgierskich. Choć w szczegółach ich priorytety i problemy się różnią, rozmówcy zgodzili się co faktu kryzysu w zjednoczonej Europie, przy równoczesnym wzroście znaczenia małych ojczyzn.

– Fala entuzjazmu odebrała nam moment refleksji, co wspólnie budujemy – oceniał Grzegorz Napieralski, były przewodniczący SLD. – Dzisiaj, przy naszej świadomości, nasze małe ojczyzny będą odgrywały coraz większą rolę. Oczywiście nikt nie kwestionuje przynależności narodowej, ale to na niższym poziomie zapadają najważniejsze decyzje – podkreślał.

Władza lokalna zna problemy

– Negatywne zjawiska momentami przeważają nad pozytywnymi – przyznał Szwed Magnus Berntsson, przewodniczący Zgromadzenia Regionów Europy. – Ale jeśli wiemy o kryzysie, mamy możliwość, by go pokonać. Władze na poziomie regionalnym są o wiele bliżej mieszkańców, lepiej znają ich problemy. Muszą się codziennie stykać z bieżącymi problemami. Trzeba ludziom uświadamiać znaczenie tego faktu – ocenił.

Wiele miejsca w dyskusji poświęcono relacjom z władzą centralną. Przykładami były tu m.in. Polska i Węgry, gdzie od kilku lat zachodzą podobne procesy polityczne a władza centralna ma wyraźne tendencje do pogłębiania centralizacji kosztem kompetencji samorządów.

Ograniczanie kadencji to zła decyzja?

Grzegorz Napieralski zarzucił Prawu i Sprawiedliwości, że szło do wyborów głosząc hasła dialogu z ludźmi, tymczasem ograniczając kompetencje samorządów mówi coś odwrotnego. – Burmistrz czy starosta najlepiej wie, co potrzebne jest w jego ojczyźnie. Im więcej władzy damy lokalnym parlamentom, tym lepiej. Stolica nie wie, czy potrzebny jest most czy ulica. Sterowanie centralne zawsze źle się kończy – podkreślał.

– Im bardziej będziemy kontrolować, tym bardziej zakładamy kaftan. Być może cześć ludzi zrezygnuje, część nie podejmie ważnych decyzji. Im więcej ograniczeń, tym gorzej – komentował regulacje dotyczące liczby kadencji i propozycje ograniczenia zarobków w samorządach.

Wiedzą, że muszą wygrać dobrym pomysłem

– W Portugalii jest ograniczenie do trzech kadencji i myślę, że to dobre rozwiązanie. Zmiana jest dobra dla demokracji – kontrargumentował Jose Maria Cunha Costa, przewodniczący rady gminy Viana do Castelo z Portugalii. Polityk podawał też ciekawe przykłady współpracy z sąsiednim, hiszpańskim samorządem, obejmującym Santiago de Compostella. – Współpracujemy na wielu polach. Wiemy, jak działać z dala od stolicy. Wspólnymi siłami budujemy infrastrukturę, zapewniamy wszystkie społeczne usługi. W rywalizacji pomiędzy władzami samorządowymi a państwowymi samorządowe są na niższej pozycji. Dlatego wiemy, że kluczowe są dobrze przygotowane projekty – opowiadał.

Drugą część dyskusji zdominował temat migracji. Doświadczenia Szwecji, Węgier, Portugalii były w tej dziedzinie zdecydowanie odmienne. W każdym jednak przypadku rola samorządu jeśli chodzi o działania organizacyjne, pomoc imigrantom i integrację była niezwykle istotna.