Przed krakowskim sądem toczy się rozprawa przeciwko „śmierci”. Straż miejska zarzuca artyście ulicznemu, który występował na terenie przyległym do Rynku Głównego, że pojawiał się w tym miejscu nielegalnie. Z powodu dwóch skarg od przechodniów Urząd Miasta Krakowa początkowo nie wydał pozwolenia na występy mimowi, w końcu jednak Urząd zmienił zdanie.
Aby występować na krakowskim Rynku Głównym jako artysta uliczny potrzeba zgody zarządcy terenu. W przypadku reprezentacyjnego placu Krakowa decyzję podejmuje dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa.
Nie przyjął mandatu
Mim, Marcin Kozera, który występuje na rynku w przebraniu „śmierci” dostał w zeszłym roku mandat za nielegalne zajmowanie powierzchni placu. Artysta nie przyjął mandatu i sprawa trafiła na wokandę.
W czerwcu do Wydziału Spraw Administracyjnych UMK wpłynęły dwie skargi na mima. Mieszkańcy Bielska-Białej oraz Szczecina poskarżyli, że artysta straszy dzieci oraz jego występy „nie licują z powagą kościoła Mariackiego”. – Pan Kozyra miał już wcześniej podpisaną umowę z magistratem. Jednak skargi spowodowały, że nie przedłużyłem umowy – mówi Tomasz Popiołek.
Podczas przesłuchania świadków wyszło na jaw, że dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych nie poprosił o opinię proboszcza bazyliki Mariackiej czy występy mima przeszkadzają wiernym. – Nie pomyślałem o tym – dodaje Popiołek.
UMK: „Nie miałem przeciwwagi”
Dyrektor UMK nie wydał pozytywnej opinii na występy, ponieważ jak twierdzi – nie miał „przeciwwagi na skargi”. Wcześniej jednak działalność artystyczną mima oceniła komisja wydziału kultury. – Uznaliśmy, że występy pana Kozyry propagują miasto Kraków i wydaliśmy pozytywną opinię – wyjaśnia Anna Włodarczyk, wiceprzewodnicząca zespołu ds. artystów ulicznych.
Jednak takie stwierdzenie nie wystarczyło dyrektorowi Popiołkowi. – Podczas spotkania zaproponowałem inną lokalizację, ale artysta nie zgodził się na to – dodaje dyrektor w UMK. Urzędnik chciał, aby Kozyra nie występował przed kościołem Mariackim, dlatego nowe pozwolenie na występy miało być wydane na inny fragment Rynku, bliżej ulicy Grodzkiej.