Bulwary według Gibały. Dłuższe i z dwiema plażami

Kandydat na prezydenta Krakowa przedstawił swój pomysł na Bulwary Wiślane i skrytykował działania obecnych władz oraz propozycje Małgorzaty Wassermann. – Kandydatka PiS-u chce bulwarów z jeszcze większym ściskiem. Według naszej wizji ma to być teren jak najbardziej zielony i naturalny, nie betonowy – mówił w poniedziałek Łukasz Gibała.

Z wizją na tereny nad Wisłą można się zapoznać dzięki technologii wirtualnej rzeczywistości. Od poniedziałku do środy w godzinach 12-18 każdy może przyjść na most Dębnicki na przeciwko Jubilatu i obejrzeć trzyminutową animację.

Gibała razem z Łukaszem Maśloną, ekspertem od smogu i zieleni, skrytykowali swoich konurentów, czyli Jacka Majchrowskiego i Małgorzatę Wassermann. Ich zdaniem obecne władze miasta zapomniały o bulwarach i zaniedbały je.

– Jedynym pomysłem na ich odnowienie jest stawienie pomników. Przypomnę tu zablokowaną przez mieszkańców Wstęgę Pamięci – twierdzi Maślona.

Z kolei pomysły kandydatki Prawa i Sprawiedliwości, która proponuje nawet dziesięć plaż i budowę mariny, doprowadzą do zabetonowania przestrzeni nad Wisłą.

Dłuższe i z małą architekturą

– Obecnie bulwary mają łącznie ponad siedem kilometrów. Jest tłoczono, rowerzyści przepychają się między pieszymi i w ciepłe dni nie ma gdzie rozłożyć kocyka. My chcemy, by miały 30 kilometrów i rozciągały się od Lasu Łęgowskiego po Bodzów. Potrzebna jest także wymiana obecnej nawierzchni, by było równo i ładnie – uważa Gibała. Obiecuje, że powstanie więcej zejść na bulwary, zwłaszcza dla matek z wózkami oraz placów zabaw i stałych punktów z przekąskami.

Lider Logicznej Alternatywy proponuje na końcach bulwarów dwie duże plaże z basenem, przebieralnią i boiskiem do siatkówki. Jeżeli wygra wybory, będzie chciał doprowadzić do ponownego otwarcia plaży przy hotelu Forum.

– Nasz pomysł jest zgodny z obecnym planem zagospodarowania przestrzennego, a propozycja pani Wassermann będzie wiązała się z jego zmianą. To z kolei może doprowadzić do zabudowy mieszkaniowej. Zawsze jest takie ryzyko – podkreśla Maślona.

Gibała nie chce również budowy dużej mariny i obecności motorówek, które generują hałas. – Jest za to zgoda na kajaki, żaglówki i rowerki wodne. Ma być zielono, naturalnie – nie betonowo – mówi 41-letni polityk.

Zapewnia, że inwestycje przeprowadzi w trzy lata po objęciu stanowiska prezydenta. Twierdzi, że wszystko policzył. Jego projekt ma kosztować ponad 40 milionów złotych.