Na dwa miesiące trafili do aresztu mężczyźni, którzy w Zakopanem zaatakowali ratownika medycznego. Napastnicy rzucili się na niego, popychali go i szarpali, a jeden z mężczyzn zadał mu uderzenie głową. Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia.
Aresztowania to konsekwencje wydarzeń, które w minionym tygodniu odbiły się szerokim echem w mediach. W drugi dzień Bożego Narodzenia zakopiańscy ratownicy medyczni zostali wezwani do nieprzytomnej osoby na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Gdy dotarli na miejsce zastali poszkodowanego, który był podtrzymywany przez dwóch mężczyzn.
Za długo czekali
Kiedy ratownicy usiłowali zebrać informacje o poszkodowanym, stali się obiektem agresji, początkowo słownej. Poszło o rzekomo długi czas oczekiwania na pomoc. – Dalsze wypadki potoczyły się bardzo szybko. Mężczyźni zaatakowali jednego z ratowników, popychali go i szarpali, a jeden z nich zadał mu uderzenie głową w twarz powodując poważne obrażenia. Po tym jak pracownicy pogotowia wezwali policję, agresorzy zbiegli z miejsca zdarzenia – relacjonuje Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.
Małopolscy policjanci zatrzymali podejrzanych w Będzinie i w Częstochowie. To 31-letni mieszkaniec powiatu będzińskiego i 41-latek mieszkający na stałe w Niemczech. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
Jak funkcjonariusz publiczny
Policja przypomina, że osoba udzielająca pierwszej pomocy i podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z takiej samej ochrony, jaka jest przewidziana w prawie dla funkcjonariuszy publicznych. A za napaść na funkcjonariusza publicznego grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat.