Anna Grodzka: Miasto z darmową komunikacją miejską jest atrakcyjniejsze
Zmniejszenie korków ulicznych, redukcja smogu i zminimalizowanie poziomu hałasu. To tylko nieliczne z korzyści, jakie mogłaby przynieść darmowa komunikacja miejska. O możliwości wprowadzenia bezpłatnego transportu publicznego w Krakowie rozmawiano podczas wyjazdowego posiedzenia Zespołu Parlamentarnego Zrównoważonego Rozwoju Społecznego "Społeczeństwo FAIR". W spotkaniu udział wzięli m. in. przedstawiciele WZZ „Sierpień 80", radni Dzielnicy I, wicedyrektor ZIKiT Grzegorz Sapoń oraz posłanka Anna Grodzka.
Potrzebę wprowadzenia darmowej komunikacji zauważyli przede wszystkim przedstawiciele WZZ „Sierpień 80”. Podczas spotkania, które odbyło się w jednej z kawiarni na Rynku Głównym w Krakowie, przekonywali, że jedynie bezpłatny transport może być szansą na stabilną przyszłość dla miast. Przytaczali różne formy bezpłatnej komunikacji, które pojawiły się już m. in. w Żorach, Nysie, czy Ząbkach. Wyliczali także korzyści, jakie mogłyby wyniknąć w związku z wprowadzeniem takiego rozwiązania.
Według przedstawicieli WZZ „Sierpień 80” darmowa komunikacja pozwala na osiągnięcie gigantycznych oszczędności. Odpadają przede wszystkim koszty związane z infrastrukturą biletową, ściganiem gapowiczów, a także odpowiednim utrzymaniem dróg. – Gdyby wprowadzić taką komunikację w całym kraju, spadłby import ropy naftowej do Polski, co wpłynęłoby dobrze na bilans eksportowy i przyniosłoby spore korzyści ekonomiczne – mówił Łukasz Ługowski z WZZ „Sierpień 80”. Według niego miasto z bezpłatną komunikacją jest przede wszystkim atrakcyjne. Związkowiec podał przykład belgijskiego Hasselt, w którym bezpłatny transport zmniejszył korki i wpłynął na wzrost mobilności mieszkańców. – Ludzie nie wdychają tam spalin, mogą odstresować się w parkach, a wielodzietne rodziny nie są zmuszane do ponoszenia wydatków na komunikację – twierdzi Ługowski.
Nad wprowadzeniem podobnego rozwiązania w Krakowie zastanawiali się także radni Dzielnicy I - Aleksander Miszalski i Tomasz Daros. Przygotowali oni szacunkowe wyliczenia, które wskazują, że również Kraków mógłby zyskać na darmowej komunikacji. Według nich spadłoby wykorzystanie nawierzchni drogowych oraz potrzeba tworzenia nowych miejsc parkingowych. W perspektywie długofalowej poprawiłby się również wizerunek miasta, wzrosłoby zadowolenie mieszkańców, a spadła liczba drogowych wypadków. Będzie można także przekonać wielu ludzi mieszkających w Krakowie do zameldowania się w mieście i płacenia tu podatków. – Chcemy pozyskać nowych podatników – mówił Miszalski. – Samym proszeniem nie przekonamy jednak ludzi, aby się tutaj przenieśli. Musimy dać im coś w zamian, tak jak w biznesie.
Radni zaznaczają jednak, iż nie można założyć, że darmowa komunikacja wywoła jedynie pozytywny efekt. Potrzebne jest zatem powołanie odpowiedniej komisji specjalistów, która dokładnie przeanalizowałby sytuację Krakowa. W tym celu radni wystosowali już list do prezydenta Krakowa. – Bylibyśmy bardzo wdzięczni, gdyby jakiś zespół urzędników z ramienia prezydenta Majchrowskiego to policzył – mówił Miszalski. – Być może okaże się, że się myliliśmy. Jeżeli jednak nie będzie takiej woli, to będziemy troszeczkę zawiedzeni, gdyż naszym zdaniem gra warta jest świeczki.
Do kwestii bezpłatnego transportu publicznego nieco bardziej sceptycznie odniósł się Grzegorz Sapoń, zastępca dyrektora ZIKiT. Zauważył, że opłaty za przejazd komunikacją miejską nie są obecnie bardzo wygórowane. – Ceny biletów od siedmiu lat nie zmieniają się dla mieszkańców korzystających codziennie z transportu zbiorowego – przekonywał. – Mamy najtańsze bilety okresowe w całej Polsce. Bilety do kasowania służą natomiast osobom, które korzystają z transportu zbiorowego sporadycznie, a także wszystkim przyjezdnym.
Jak twierdzi Sapoń, dla mieszkańców cena biletów nie jest najważniejsza. Badania preferencji pasażerów w zakresie cech jakości środków komunikacji miejskiej pokazały, że najważniejsze są dla nich punktualność, bezpieczeństwo w podróży oraz częstotliwość kursów, która w ostatnim okresie znacznie się polepszyła. – W godzinach szczytów komunikacyjnych jakość oferowana pasażerowi jest zdecydowanie lepsza, niż miało to miejsce jeszcze jesienią ubiegłego roku – mówił Sapoń. – Kursów jest zdecydowanie więcej, a zatłoczenie w pojazdach na większości odcinków zostało poprawione. Przekłada się to również na wzrost ilości pasażerów w komunikacji miejskiej – dodał.
Mimo nielicznych rozbieżności, po zakończonej dyskusji uczestnicy posiedzenia jednoznacznie zgodzili się co do konieczności kontynuacji rozmów na temat darmowej komunikacji. Według nich potrzebne będą dokładne analizy i badania, które pozwolą stwierdzić, czy takie rozwiązanie miałoby pozytywne skutki dla Krakowa. – Miasto, w którym nie płaci się za komunikację jest atrakcyjniejsze – podsumowała Anna Grodzka, posłanka Ruchu Palikota. – Wszystkie pieniądze wydane na obsługę, sprawdzanie i kontrolę biletów są pieniędzmi wypuszczonymi społecznie w dym i niczemu absolutnie nie służą. Mamy zatem powód, aby zastanawiać się w jaki sposób to zrobić. Być może trzeba wykroczyć poza lokalne myślenie i pomyśleć systemowo w skali całej Polski.