Remis Wisły z Ruchem. Strażak-piroman Chavez

Osman Chavez był najważniejszą postacią spotkania Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. Zasłużone dla polskiego futbolu kluby podzieliły się punktami, a Honduranin przyłożył rękę do goli dla obu stron.

Swój show rozpoczął już... w 25 sekundzie, gdy wyciął w polu karnym Pavola Sultesa. Rzut karny wykorzystał Filip Starzyński i zanim kibice zdążyli rozsiąść się na krzesełkach, chorzowianie objęli prowadzenie. - To było jak strzał obuchem. Osman sprokurował karnego w "swoim stylu" - skomentował sytuację Tomasz Kulawik.

To jednak nie koniec, bo środkowy obrońca w głównej roli wystąpił także kilkanaście minut później, tym razem pod bramką Peskovica. Po nieudanym rzucie wolnym piłkę w szesnatkę Ruchu wstrzelił Boguski, a Chavez z kilku metrów wepchnął ją do siatki, rehabilitując się za błąd z pierwszych sekund.

O ile pierwszy kwadrans rozbudził apetyty kibiców na ciekawe widowisko, o tyle pozostałe 75 minut przypomniało im, że oglądają ekstraklasowe starcie dwóch średniaków. Można w tym miejscu przywołać wszystkie przykłady słownej ekwilibrystyki, którą komentatorzy zwykli przykrywać słaby poziom widowiska. Mieliśy więc "typowy mecz walki", w którym "zawodnikom obu drużyn nie można było odmówić ambicji", jednak więcej goli nie zobaczyliśmy, bo "umiejętnie wytrącali rywalom z rąk ofensywne atuty".

Po stronie Wisły na uwagę zasługuje tylko kilka zrywów skrzydłowych, Patryka Małeckiego i Emmanuela Sarki. Precyzja strzałów nie była jednak tym razem ich mocną stroną, zaś niezłe dośrodkowania, wobec braku w szeregach Białej Gwiazdy choćby jednego klasowego napastnika, na defensorach Ruchu większego wrażenia nie robiły.

Bliżej drugiego gola byli Niebiescy, ale przypomniał o sobie... Chavez, który ponownie wystąpił w klasycznej roli strażaka-piromana. W 70 minucie najpierw złamał linię spalonego, przez co Maciej Janowski znalazł się w doskonałej sytuacji po podaniu Starzyńskiego. A następnie dogonił poruszającego się z prędkością pociągu z węglem napastnika Ruchu i efektownym wślizgiem w ostatniej chwili wybił mu piłkę spod nóg. - Jankes miał na nodze piłkę meczową, ale okazało się, że nie wystarczy ją mieć, należy ją jeszcze umieścić w siatce - żałował trener Zieliński.

Na końcówkę spotkania można spuścić zasłonę milczenia. Piłkarze obu zespołów sprawiali wrażenie, jakby remis ich urządzał. I z wielką uprzejmością nie próbowali wzajemnie popsuć sobie nastrojów.


Wisła Kraków - Ruch Chorzów 1:1 (1:1)
Chavez 14' - Starzyński 2' (karny)

Wisła: Miśkiewicz - Jovanović, Głowacki, Chavez, Burliga - Wilk - Sarki (82' Kosowski), Garguła, Boguski (73' Iliev), Małecki - Sikorski (60' Genkov)

Ruch: Pesković - Djokić, Szyndrowski, Stawarczyk, Lewczuk - Smektała (60' Zieńczuk), Starzyński, Malinowski (86' Panka), Janoszka - Jankowski (90' Kuświk), Sultes

Sędziował: Paweł Gil
Żółte kartki: Chavez, Małecki, Iliev - Djokić, Lewczuk