Na cmentarzach zapada się ziemia. 1 listopada nie wszyscy pójdą na groby swoich bliskich

Cmentarz parafialny w Bolesławiu został częściowo zagrodzony: w związku z możliwością wystąpienia zapadlisk. – Trudno, zakaz to zakaz, pomodlimy się za bliskich w kościele – mówią mieszkańcy miejscowości.

Środa, 30 października. To jeszcze nie uroczystość Wszystkich Świętych, ale im bliżej południa, tym pod cmentarz parafialny w Bolesławiu (powiat olkuski) podjeżdża coraz więcej samochodów. Ludzie w ciszy porządkują nagrobki, tylko od czasu do czasu słychać rozmowy. Część z tych osób zapewne wróci tu jeszcze 1 listopada. Jednak w tym roku nie wszystkim w Bolesławiu dane będzie pomodlić się nad grobami bliskich. Część cmentarza ogrodzono siatką, za którą nie można przechodzić. Powód? Okazuje się, że w lipcu tego roku pod południowo-zachodnią częścią nekropolii stwierdzono pustki poeksplatacyjne.

Mają one związek z prowadzoną niegdyś działalnością górniczą. „Z archiwalnych map wynika, że w okresie międzywojennym oraz w czasie II wojny światowej mogła być prowadzona eksploatacja górnicza pod południową częścią cmentarza w Bolesławiu” – wyjaśniają w komunikacie Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław. Ich przedstawiciele podkreślają, że mając na uwadze społeczne znaczenie tego miejsca, Zakłady zleciły wykonanie badań geofizycznych w tej części nekropolii. „Badania winny dać odpowiedź na pytanie, czy w górotworze występują anomalie i ewentualnie jakiego są typu. Umożliwi to podjęcie dalszych działań” – czytamy w komunikacie.

Dodaje, że gmina i radni podejmują kroki w sprawie sytuacji na cmentarzu. – Rada gminy podjęła rezolucję m.in. do pana premiera. Mamy nadzieję, że rząd pomoże nam w przywróceniu terenów zdegradowanych do stanu bezpiecznego dla mieszkańców. Problem nie dotyczy bowiem jedynie cmentarza, ale mamy również zniszczoną obwodnicę Bolesławia, pojawiają się dziury w zabytkowym parku dworskim. Gmina sama finansowo tego wszystkiego nie udźwignie – reasumuje Krzysztof Dudziński.

Wielkie zapadlisko

Jeden z naszych rozmówców mówił o sytuacji w Trzebini. Przypomnijmy, że w 2022 roku na tamtejszym cmentarzu w rejonie ul. Jana Pawła II sporych rozmiarów zapadlisko pochłonęło 40 grobów. Zdarzenie również miało związek z prowadzoną niegdyś działalnością górniczą. Jak informowała „Gazeta Krakowska”, teren ten był płytko eksploatowany w okolicach XIX i XX wieku przez kopalnię Izabella. W sierpniu tego roku Spółka Restrukturyzacji Kopalń poinformowała, że zakończyła działania zabezpieczające na cmentarzu w Trzebini.

„Prace obejmowały obszar 1,4 ha. Wykonano tam łącznie 207 otworów o głębokości do 80 metrów (czyli do wyrobisk pokładów 208 i 209-210). Łączna długość wszystkich odwiertów to 8 031,5 m. Zatłoczono do nich ponad 17,5 tys. m3 mieszaniny stabilizującej grunt, co odpowiada pojemności prawie 7 basenów olimpijskich. Prace zabezpieczające teren cmentarza prowadzone były od października 2023 roku. SRK odebrała roboty 6 sierpnia 2024 r., a cmentarz został ponownie udostępniony do użytkowania w całości” – napisała spółka.

1 listopada mieszkańcy Trzebini będą mogli odwiedzić tam groby bliskich.