Superpuchar nie dla Wisły. Krakowianie grali lepiej od mistrza Polski, ale gola strzelił im były zawodnik
10 935 osób oglądało mecz mistrza kraju ze zdobywcą pucharu. Powody tak niskiej frekwencji są wszystkim znane i nie ma sensu ponownie ich przypominać. Większość stanowiła zorganizowana grupa kibiców Wisły, którzy głośno wspierali zespół z Reymonta, który przez to mógł się czuć jak u siebie.
Trenerzy bardzo poważnie potraktowali przekładaną od lata rywalizację. Mocno zaskoczył Mariusz Jop, który wystawił najmocniejszy skład, czyli bez kontuzjowanego Angela Rodado. Hiszpan wraz z prezesem Jarosławem Królewskim przed meczem podeszli pod sektor kibiców Wisły i nagrodzili ich brawami. W mediach społecznościowych powodzenia byłej drużynie życzył Eneko Satrustegui, strzelec jednego z dwóch goli w finale, a także trener Albert Rude, który poprowadził zespół do zdobycia Pucharu Polski.
Miki Villar przypomniał sie kibicom Wisły
Adrian Siemieniec dokonał trzech roszad w zestawieniu mistrza Polski w porównaniu z przegraną rywalizacją z Lechią Gdańsk. Po trzech tygodniach bez choćby minuty na boisku szansę otrzymał Miki Villar i w 14. minucie otworzył wynik. Zawodnik, który zamienił Wisłę na Jagiellonię przed tym sezonem, nie okazywał radości. Wykorzystał bardzo prostą sytuację, kierując piłkę do bramki z kilku metrów po odbiciu od słupka, gdy wybiegł zza pleców Rafała Mikulca. Wiślacy popełnili błąd po swojej prawej stronie, białostoczanie weszli w pole karne i w obramowanie bramki, po interwencji Patryka Letkiewicza, trafił Darko Czurlinow, który pokazał w tej akcji duże umiejętności.
Taki rezultat po kwadransie gry najlepszej polskiej drużyny z pierwszoligowcem walczącym o powrót do ekstraklasy nie powinien szokować. Jest jedno ale... Do tej pory to krakowianie prowadzili grę i kilka razy groźnie uderzali (m.in Angel Baena), rywale nie mogli łatwo wyprowadzić piłki spod swojej bramki. Przewaga, sytuacje i gol rywala? Identyczne obrazki fani Wisły aż za dobrze znają z I ligi. Jagiellonia utrzymała wynik do końca pierwszej połowy. Tempo nie było zawrotne, bramkarze mieli dużo mniej pracy niż w pierwszym fragmencie.
Brakowało wykończenia
Po zmianie stron znów lepiej zaczęłą Biała Gwiazda. Zastępujący Rodado Olivier Sukiennicki groźnie strzelał sprzed „szesnastki” i Dawid Abramowicz musiał parować piłkę do boku. Zdobywcy Pucharu Polski rozgrywali naprawdę dobry mecz. Brakowało im dobrego wykończenia, czasem lepszej decyzji w trzeciej tercji. W 64. minucie mieli rzut wolny, Kacper Duda zdecydował się na uderzenie i niewiele zabrakło mu do szczęścia. Niektórzy widzieli piłkę w bramce, ale odbiła się od bocznej siatki.
Wyśmienitą sytuację po długim zagraniu Frederica Duarte miał Łukasz Zwoliński. Napastnik minął bramkarza, ale zbyt długo zwlekał z decyzją o strzale i formalnego gospodarza spotkania uratował ofiarną interwencją Mateusz Skrzypczak. W końcówce po błędzie Dudy kropkę nad „i” powinien postawić Lamine Diabu-Fadiga, lecz kapitalnym wślizgiem popisał się Wiktor Biedrzycki.
Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 1:0 (1:0)
Bramka: Villar (14.).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Skrzypczak, Ebosse, Moutinho – Flach (66. Kubicki), Romanczuk, Imaz – Villar (76. Pietuszewski), Czurlinow (66. Hansen) – Pululu (77. Diabu-Fadiga).
Wisła: Letkiewicz – Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Mikulec – Poletanović (58. Duda), Igbekeme (80. Carbo) – Baena (58. Kiss), Sukiennicki (73. Alfaro), Duarte (80. Kuziemka)– Zwoliński.
Żółte kartki: Ebosse, Imaz, Diabu-Fadiga – Duarte.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).