Pierwsza połowa, która trwała półtorej godziny. A potem utracone zwycięstwo Puszczy [ZDJĘCIA]

Trwająca półtorej godziny pierwsza połowa zdecydowanie nie była reklamą polskiego futbolu. Potem przebudowana, inna niż w ekstraklasie Puszcza Niepołomice była blisko inauguracyjnego zwycięstwa. Po golu w końcówce zremisowała z Ruchem Chorzów 1:1.

Zwycięstwo w pierwszej kolejce mogło być początkiem czegoś nowego dla przebudowanego zespołu Tomasza Tułacza. Remis nie jest zły, bo spotkanie było wyrównane, a Ruch w końcówce mocno ruszył na bramkę gospodarzy, za wszelką cenę chcąc wyrównać. Obrona, która całe spotkanie broniła solidnie, dała się skruszyć po stałym fragmencie gry.

Żubrów nie uniknęła kadrowa rewolucja po spadku z ekstraklasy. Odeszło już 16 zawodników i to jeszcze nie koniec możliwych ubytków, ale został trener, który w Niepołomicach jest ulubieńcem kibiców. W wyjściowym składzie debiutowało czterech nowych zawodników, a kolejni pojawili się na boisku z ławki rezerwowych.

Puszcza – Ruch. Mecz przerwany

Pierwsza połowa trwała blisko półtorej godziny. W 37. minucie została przerwana na ponad pół godziny z powodu awarii systemu VAR i wozów transmisyjnych:

Kiedy o godz. 20:10 arbiter wznowił grę, piłkarze pograli 18 minut i znów zeszli do szatni na przerwę. W końcu mogli poukładać pewne sprawy. W pierwszej połowie niewiele funkcjonowało tak, jak powinno – zaczynając od gry na boisku, a na kondycji wozów transmisyjnych i systemu VAR kończąc. Zdecydowano się grać dalej, już bez wideoweryfikacji, która w pierwszej połowie się przydała.

W 17. minucie Aleksandar Komor zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a arbiter długo analizował, czy Puszczy należał się rzut karny. Po paru minutach wskazał na jedenasty metr, ale Łukasz Sołowiej przegrał pojedynek ze specjalistą od jedenastek Jakubem Bieleckim.

Na boisku nie działo się wiele, bo gra bardziej niż mecz piłkarski, przypominała sporty walki. Piłkarze mieli problem z płynną, składną grą, która co chwile była przerywana stratami piłek, faulami i niedokładnymi podaniami. Z rytmu wytrąciła ich też długa przerwa.

Wrócił VAR, kamery i gole

W drugiej połowie udało się przywrócić i transmisję, i system VAR. W końcu zaczęło się też coś dziać na boisku. Puszcza objęła prowadzenie w 54. minucie po strzale po krótkim słupku Radosława Kanacha, który zasilił Puszczę latem, przenosząc się z Resovii Rzeszów.

Zespół Tomasza Tułacza zaczął zyskiwać większą przewagę nad meczem. Chociaż był to pierwszy mecz drużyny w takim składzie, współpraca formacji wyglądała nieźle.

Wypożyczony z Cracovii Kacper Śmiglewski chciał udowodnić, że przy Kałuży niesłusznie nie dostał więcej szans. Mocno pracował, rozpychał się z obrońcami i nie bał się ostrych zagrań. Za jedno, w którym przekroczył przepisy, dostał żółtą kartkę.

Stracone zwycięstwo

Puszczę można było chwalić za solidną grę w obronie. Zabrakło w niej Jakuba Serafina, którego pozyskanie ogłosiła Miedź Legnica, a także Kevina Komara i Antoniego Klimka, którzy mogą opuścić drużynę. Nowa linia defensywy, w osobach pozyskanego z Wieczystej Konrada Kasolika, Adriana Piekarskiego, Łukasza Sołowieja i Piotra Mrozińskiego, długo nie dała się złamać Ruchowi. Chorzowianie wyrównali po stałym fragmencie w 87. minucie i nie wracają z Niepołomic z pustymi rękami.

Puszcza Niepołomice – Ruch Chorzów 1:1 (1:0)

Bramka: Kanach (54.) – Szwedzik (87.)

Puszcza: Perchel – Kasolik, Sołowiej, Piekarski, Mroziński – M. Stępień (75. Stec), K. Stępień, Walski (89. Korczakowski), Kanach (75. Francois), Cholewiak – Śmiglewski (60. Iwao).

Ruch: Bielecki – Konczkowski, Lukić (67. Szymiński), Komor, Szymański – Sobeczko (28. Leśniak-Paduch), Szwoch, Żurawski (67. Ventura), Nagamatsu (67. Mezghrani), Ceglarz – Bała (67. Szwedzik).

Żółte kartki: Śmiglewski, K.Stępień, Piekarski - Szymański, Lukić, Ventura.

Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).