Nowe malowidło onieśmieli wandali?

Do soboty ściany bloku przy ulicy Borkowskiej 29 na Klinach był regularnie szpecony kibicowskimi napisami i wulgaryzmami, a bazgroły musiał usuwać Zarząd Budynków Komunalnych. Dzięki rodzinnej akcji malowania LEMuralu społeczność Klin wierzy, że niestosowne napisy nie pokryją już nigdy powierzchni bloku.

Wydarzenie zgromadziło uczestników w każdym wieku, którzy wspólnie przyczynili się do nowego wyglądu bloku. Akcja została nazwana malowaniem LEMuralu, bo projekt nawiązuje do książek Stanisława Lema - słynnego mieszkańca Klin. Podczas pikniku dorośli czytali dzieciom utwory tego pisarza.

Prawdzie graffiti to szlachetna sztuka

– Z doświadczeń grupy aDaSie wynika, że nowe malowidło onieśmiela wandali. Proszę nie nazywać ich grafficiarzami, ponieważ graffiti to szlachetna sztuka w dobrych rękach. Mamy nadzieję, ze ominie nas tagowanie i kibicowskie napisy. Chcemy, by mural cieszył oko lokalnej społeczności – tłumaczy Joanna Karpowicz, projektant muralu.

Prace nad muralem podzielono według trudności. Zostały wyznaczone łatwe miejsca dla mniej zaawansowanych oraz te trudniejsze, wymagające większej precyzji. Cały projekt został zatwierdzony urzędowo. Mural przedstawia przyjaciół wypoczywających nad wodą, robota pogrążonego w lekturze książki Lema oraz chłopca, który również czyta książkę. Wspomniany robot łowi ryby na spławik, który unosi się na wodzie.

– Pejzaż potraktowałam symbolicznie, chmury i zieleń są geometryczne. Trochę tu nawiązujemy do ulubionej przez dzieci i nie tylko gry Minecraft. Całość jest w estetyce ilustracji dziecięcej, którą nie posługuję się na co dzień, jedynie w niektórych projektach, ponieważ  zajmuję się zarówno malarstwem i komiksem – mówi Joanna Karpowicz.

Jak zrodził się pomysł?

Autorką pomysłu malowania muralu jest Agata Bloswick z grupy aDaSie. Dostrzegła czarno-białą ilustrację z chłopcem i robotem, pochodzącą z projektu „Limeryki” Joanny Karpowicz. Zwróciła się do niej z pomysłem wykonania malowidła na bloku, który od lat szpeciły napisy.