Z Wiślickiej zniknął paskudny płot
Z działki przy skrzyżowaniu ulic Bora-Komorowskiego i Wiślickiej zniknęło metalowe ogrodzenie, które szpeciło tę okolicę od lat. Urzędnicy w końcu doszli do przekonania, że to zadanie dla miasta i zlecili uporządkowanie terenu.
Zardzewiałe blachy przy przystanku „Wiślicka” stanowiły już nieodłączny element krajobrazu. Trudno powiedzieć, jaką pełniły rolę: na pewno nie ogradzały działki, ponieważ stały tylko na dwóch prostych odcinkach. Z pewnością były natomiast tablicą dla wszelkiej maści reklam.
Drobna rzecz, ale cieszy
Z płotem próbowała już w minionej kadencji walczyć rada dzielnicy Mistrzejowice. – Sprawa ciągnęła się przez kilka lat. Nie było jasne, czy to teren gminny, czy prywatny – relacjonuje radny miejski Michał Drewnicki.
Sprawa nabrała tempa dopiero po złożonej w kwietniu interpelacji radnego. Okazało się, że urzędnicy są w stanie rozwiązać własnościową zagadkę i że to miasto powinno usunąć ogrodzenie. Najpierw gminny teren został uprzątnięty przez pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwo Oczyszczania. To samo – po wezwaniu – zrobił właściciel sąsiedniej działki, na której stoi wysoki banner reklamowy.
W ostatnich dniach, na zlecenie Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu z okolic skrzyżowania zniknęło ogrodzenie. – Płot został już zdemontowany. Zostały na razie tylko pionowe belki, ale one też będą usunięte. Blacha poszła do kosza – mówi Drewnicki.