Koniec klepiska na Rajskiej
Jesienią wzdłuż biblioteki przy ul. Rajskiej powstanie nowy chodnik, który zastąpi wydeptane przez całe lata klepisko przy ogrodzeniu. Od strony jezdni ma się natomiast pojawić trawnik. Nie będzie więc starych donic, w których niedawno mieszkańcy posadzili kwiaty.
Wygląd ulicy Rajskiej w żaden sposób nie pasuje do rangi instytucji, które się przy niej mieszczą. Trudno się dziwić, że piesi wydeptali pas wzdłuż biblioteki, skoro do tak ważnego budynku można dojść chodnikiem tylko po przeciwnej stronie. Z kolei huczne otwarcie Małopolskiego Ogrodu Sztuki wpłynęło pozytywnie na wygląd ulicy, ale tylko na jej fragmencie.
Termin jeszcze w tym roku
Stan zieleni przy bibliotece zainspirował grupę aktywistów miejskich „aDaSie” do zorganizowania akcji, w której przed dwoma tygodniami wzięło udział około trzydziestu osób. Mieszkańcy przynieśli ze sobą sadzonki kwiatów i posadzili je w starych betonowych donicach ustawionych wzdłuż ulicy. Kwiaty upiększyły przestrzeń, ale z drugiej strony jeszcze bardziej pokazały, że w tym miejscu coś jest nie tak.
Niedługo donice mają zniknąć z ulicy Rajskiej, podobnie jak rozsypujące się płyty chodnikowe i place wydeptanej ziemi. Miasto planuje budowę chodnika z płyt betonowych na całej długości budynku biblioteki. Będzie przebiegał przy ogrodzeniu, natomiast pomiędzy nim a jezdnią powstanie pas trawnika. Wymienione też zostaną stare latarnie.
– Projekt ma być gotowy do końca września. Wtedy zlecimy realizację, z terminem jeszcze w tym roku – mówi Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.
Czy miasto zadba o trawnik?
Agata Bloswick, koordynatorka niedawnej sadzonkowej akcji, nie będzie żałować starych donic. Jak mówi, ich główną funkcją było uniemożliwienie parkowania po tej stronie jezdni. – Jeśli znikną auta, a drzewa odzyskają kawałek swojego terenu, to kwietniki nie będą potrzebne. Choć myślę, że między drzewami, dla wypełnienia przestrzeni, mogłoby tam coś rosnąć – mówi.
Bloswick obawia się tylko, czy miasto dołoży starań o późniejszą pielęgnację trawnika, by nie stał się toaletą dla psów i nie został zadeptany przez tych, którzy zechcą sobie skrócić drogę. Podaje przy tym negatywne przykłady ulicy Krowoderskiej i Sebastiana. – Gdzieniegdzie ludzie nie wytrzymują i sami sadzą rośliny, więc pewnie i tam tak będzie – dodaje.