Nowy „Pan Tadeusz” w Teatrze Słowackiego: Piękno, przemoc i... błoto
Mickiewicz bez patosu
Wojtek Klemm, reżyser spektaklu, podkreśla, że jego celem jest „czytanie Mickiewicza przez dzisiejszą teraźniejszość”. – Chcemy sprawdzić, czy to historia wciąż aktualna i ważna. Moim zdaniem pojawiają się tu wątki, które wciąż mają znaczenie – mówi reżyser.
Wychowany w Niemczech Klemm czytał „Pana Tadeusza” już jako dorosły, bez szkolnych schematów. W jego ujęciu to nie pomnik literatury, lecz opowieść o przemocy, społecznych nierównościach i toksycznych relacjach.
– Staramy się wydobyć wątek kobiet w świecie mężczyzn, którzy chleją i śpią. Mickiewicz traktuje je źle – przecież mamy 13-letnią dziewczynę sprzedaną w celach matrymonialnych – podkreśla reżyser.
Nowa adaptacja uwypukla także los chłopów, którym dramatopisarka Sandra Szwarc dopisała sceny, dając głos postaciom dotąd niemal niewidocznym.
Scenografia Magdy Gut, w ocenie Klemma „piękna, bezlitosna i surowa” – to pole błota i ruin, gdzie pozostałością dawnej świetności jest... sławojka. – Ta surowość zmusza nas do spojrzenia na tekst i bohaterów bez złudzeń – dodaje Klemm.
Tadeusz w dresach i bez pomnika
W tytułową rolę wciela się Vitalik Havryla – aktor pochodzący spod Lwowa, absolwent krakowskiej AST. – Na początku „dostałem w twarz” opisami przyrody i szlachetnymi bohaterami, ale potem zobaczyłem, co kryje się pod tym pięknym papierkiem trzynastozgłoskowca: toksyczne relacje, kłótnie jak przy wigilijnym stole – mówi Havryla.
Dla młodego aktora Tadeusz to współczesny dwudziestolatek.
Na scenie obok Havryli wystąpią m.in. Karolina Kamińska jako Zosia, Marta Konarska jako Telimena, Mateusz Bieryt w roli Księdza Robaka oraz Marcin Kalisz jako Chłop.