Krakowski weekend z Fiatem 126p
Przejazdy sportowe, pokazy driftu czy rajd turystyczny to tylko niektóre atrakcje, które czekają na mieszkańców Krakowa podczas dwunastego Ogólnopolskiego Zlotu Fiata 126p. W dniach 14-16 sierpnia do naszego miasta zawita ponad 500 załóg popularnego „malucha” z różnych krajów. Najstarsze pojazdy pochodzą z początku lat 70.
Wydarzenie rozpocznie się w piątek, 14 sierpnia. W godzinach od 10 do 12 mieszkańcy Krakowa będą mogli oglądać „maluchy” pod Wawelem na placu Wielkiej Armii Napoleona. Realizacja kolejnych punktów programu przeniesie się na teren lotniska w Czyżynach, gdzie do godziny 18 na pasie przy ul. Bora Komorowskiego odbędą się pokazy sportowe, drift czy przejazd z Pawłem Kopaczem, rajdowym mistrzem Polski. Podczas pokazów przewidziana jest też specjalna strefa dla kobiet i atrakcje dla dzieci.
W niedzielę od godziny 11 w Muzeum Inżynierii i Miejskiej przy ul. Wawrzyńca odbędzie się wystawa Fiatów 126p. Organizatorzy planują pobić rekord w liczbie „maluchów”, które jednorazowo zmieszczą się na terenie muzeum.
Krakowski debiut
Wydarzenie będzie największym jak do tej pory zlotem maluchów na świecie, które po raz pierwszy w historii odbędzie się w Krakowie. Oprócz właścicieli Fiatów 126p z Polski pojawią się również goście z Niemiec, Holandii, Węgier, Czech, Słowacji, Rumunii, a nawet z Kanady.
– W naszym zlocie będzie uczestniczyło około 600 aut. To największa tego typu impreza na świecie, jeśli chodzi o fiata 126p. Dowiemy się, czy powodem tego jest zainteresowanie tym pojazdem i kolekcjonerstwem ze względu na dobrą lokatę kapitału, czy może atrakcyjna przygoda – zastanawia się Marcin Małysz, współorganizator z Grupy Krakowskiej.
„Maluch” polskim Mini Morrisem
Najstarsze samochody, które pojawią się podczas zlotu, będą pochodziły z 1972 roku, czyli z początków jego produkcji, a najnowsze z 2000 roku. Wiele z nich będzie odrestaurowanych, ale nie zabraknie również takich, które uległy mocnej modyfikacji.
– Teraz doceniamy, co było kiedyś. Wielu ludzi mówi do nas: też miałem taki i jeździłem nim na wakacje. Samochody te są mile odbierane. Niemcy mieli swojego garbusa, Anglicy Mini Morrisa, a my mamy malucha. Chociaż jest to auto włoskie, u nas je modyfikowano i produkowano. W związku z tym to również nasza historia – podsumowuje Marcin Małysz.