Praszelik znów to zrobił, ale radość Cracovii trwała krótko. Pasy muszą żałować
Mecz przyjaźni na stadionie Cracovii
Gospodarze przygotowali na to spotkanie nową oprawę muzyczną, a skład zaprezentowali najmłodsi kibice obu drużyn. Ich prace plastyczne – rysunkowe portrety piłkarzy z pierwszej jedenastki zaprezentowano na stadionowych telebimach przy wyczytywaniu nazwisk.
Mecz przyjaźni zgromadził przy Kałuży ponad 14 tys. kibiców. Cracovia trzeci raz w tym sezonie informowała o komplecie sprzedanych biletów. Klub otworzył sektor gości dla swoich widzów i zdjął siatkę, która oddziela fanów gości od boiska.
Madejski był blisko
Po słabym kwadransie gości, rzut karny spadł im niczym prezent od świętego Mikołaja. Cracovia, która była lepsza w pierwszych minutach i odważnie ruszyła na rywala, nie wykorzystała swoich sytuacji, a Dominik Piła popełnił błąd, szarpiąc w polu karnym za koszulkę Mateusza Skrzypczaka.
Sebastian Madejski wybrał dobry róg, ale Mikael Ishak podniósł piłkę i przełamując ręce bramkarza dał Lechowi prowadzenie z 11. metrów.
Dwie kartki w minutę. Głupota piłkarza Lecha
Od 39. minuty na boisku zrobiło się więcej miejsca. Pablo Rodriguez wypisał się z gry w kilka sekund, łapiąc dwie bezdyskusyjne żółte kartki w zaledwie kilka chwil. Najpierw faulował od tyłu Maura Perkovicia, a potem bezpardonowo wyciął pod własnym polem karnym Ajdina Hasicia.
Ewidentnie nie utrzymał emocji na wodzy i odegrał się rywalowi. Druga żółta wzbudziła emocje, bo wszystko to działo się ułamek sekundy po tym, jak wcześniej zawodnik Lecha sam był faulowany przez Dominika Piłę. Sędzia nie zagwizdał od razu, poczekał na rozwój sytuacji, ale wszystko trwało sekundę. Po tym zagraniu wyrzucił gracza gości z boiska.
Cracovia w przewadze, ale bez wygranej
Cracovia dwa razy wykorzystała przewagę w polu i potrafiła odrobić stratę i wyjść na prowadzenie, którego jednak nie utrzymała.
Jeszcze przed przerwą był remis 1:1. Po stałym fragmencie gry, dośrodkowaniu i podbiciu piłki przez rywali Mikkel Maigaard wygrał pojedynek w powietrzu i z ostrego kąta doprowadził do wyrównania.
Pasy przeważały i w drugiej połowie były zespołem, który był bliżej gola. Zawodnicy Luki Elsnera protestowali, kiedy piłka trafiła w rękę Skrzypczaka, ale Daniel Sylwestrzak nie zdecydował się na podyktowanie drugiej w tym meczu jedenastki. Kibice mieli pretensje do arbitra za jego decyzje, czemu dali upust po końcowym gwizdku.
Radość trwała krótko
Pasom udało się wyjść na prowadzenie, ale radość trwała tylko minutę. Najpierw wielki uśmiech gospodarzom dał w 79. minucie Mateusz Praszelik, który pokonał Bartosza Mrozka siedem minut po wejściu na boisk fantastycznym strzałem z daleka. 25-latek nie jest pierwszym wyborem Elsnera, ale kiedy wchodzi z ławki nie strzela brzydkich bramek.
Zawodnicy Cracovii nie utrzymali skupienia. Lech wyrównał już w kolejnej akcji lewą stroną i na tablicy znów był remis 2:2. Z 11. metrów trafił kolejny rezerwowy – Ali Gholizadeh.
Chociaż piłkarze trzymali kibiców w napięciu do samego końca, Cracovii nie udało się przełamać ofiarnie broniących gości. Lecha ratował bramkarz i obrońcy.
Cracovia – Lech Poznań 2:2 (1:1)
Bramki: Maigaard (44.), Praszelik (79.) – Ishak (17., karny), Gholizadeh (81.).
Cracovia: Madejski – Wójcik, Henriksson, Sutalo (88. Zahiroleslam) – Piła (57. Minczew), Al-Ammari (72. Praszelik), Maigaard, Klich, Perković – Hasić, Maigaard (88. Kameri) – Stojilković.
Lech: Mrozek – Pereira (76. Gumny), Skrzypczak, Mońka, Gurgul – Ismaheel (63. Lisman), Kozubal, Rodriguez, Palma (43. Ouma), Bengtsson (76. Gholizadeh) – Ishak (63. Agnero).
Żółte kartki: Piła, Maigaard, Hasić – Rodriguez (dwie), Gurgul, Ouma.
Czerwona kartka: Rodriguez (39., za drugą żółtą).
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław).