Dużo główek i trzy punkty Wisły. Ekspresowa czerwona kartka
Mariusz Jop zakończył kolejną setkę
Pierwsze spotkanie Białej Gwiazdy w 2026 roku przypadło na 500. dzień pracy Mariusza Jopa w roli pierwszego szkoleniowca. Patrząc na jego poprzedników, to bardzo dobry wynik, a ma szansę znacznie wyśrubować wynik. Goni Macieja Stolarczyka (514) i Franciszka Smudę (636, ostatnie podejście). W XXI wieku Maciej Skorża i i Henryk Kasperczak pracowali w Wiśle ponad 1000 dni.
Stabilizacja i przebudowa
To, co działo się w obu klubach zimą, przełożyło się na wyjściowe składy. Wisła pozyskała jedynie Jordiego Sancheza i Hiszpan zaczął na ławce. Przebudowa tyskiej drużyny zaowocowała aż sześcioma zmianami w porównaniu z ostatnim spotkaniem w 2025 roku z Polonią Warszawa. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego gospodarze podziękowali Igorowi Łasickiemu za 3,5 roku gry w koszulce z białą gwiazda. Nowy kapitan GKS-u odszedł z Krakowa po wygaśnięciu umowy.
W pierwszym składzie Wisły na środku obrony zaczął Joseph Colley. Szwed zagrał po raz pierwszy w tym sezonie I ligi.
Tak nie wolno grać
Na początku po akcji lewą stroną z pola karnego uderzał James Igbekeme i piłkę zablokował Marcel Błachewicz. Choć Krakowianie mieli przewagę, była to ich najlepsza okazja na objęcie prowadzenia. Goście często musieli ratować się wybiciem piłki. W 13. minucie w ogoloną głowę dostał nawet arbiter – przerwał grę i oddał piłkę Jakubowi Mądrzykowi.
Nic nie zapowiadało, że prowadzenie obejmą walczący o utrzymanie przyjezdni. Podopieczni Mariusza Jopa wyciągnęli do nich rękę, fatalnie rozgrywając piłkę pod swoją bramką. Konkretnie Patryk Letkiewicz, który wybrał najgorszą opcję i podał do Marca Carbo. Pomocnik miał zawodnika na plecach, nie uratował sytuacji i po chwili piłka wtoczyła się za linię po strzale Bartłomieja Barańskiego.
Gole Kuziemki z główki
Zawodnicy z Krakowa nie wyciągają wniosków. Kilka takich goli stracili w sparingach w Turcji, sytuacja była też kopią błędu z Niecieczy w poprzednim sezonie. Potrzebowali kilka minut na złapanie oddechu i w niespełna kwadrans odpowiedzieli dwa razy z kontrataku. Odbiory Angela Rodado i Jamesa Igbekeme oraz dośrodkowania Frederica Duarte na trafienia głową zamienił niewysoki Maciej Kuziemka.
Szymon Kawała przesadził
Wiślacy spokojnie utrzymali korzystny wynik do przerwy, ale po wyjściu z szatni nie prezentowali się dobrze. Brakowało dyscypliny, lepszych podań. Tyszanie nie stwarzali jednak sytuacji i w końcu Łukasz Piszczek do jedynej zmiany przed drugą połową po 60. minucie dołożył aż trzy jednocześnie.
Marzenia o remisie prysły niedługo po wrzutce Juliusa Ertlhalera z wolnego, którą na gola (także głową) zamienił Wiktor Biedrzycki. Krakowianie ostatnie ponad 10 minut grali w osłabieniu po czerwonej kartce rezerwowego Szymona Kawały, który po kilkudziesięciu sekundach na boisku bardzo ostro zaatakował Tobiasza Kubika.
W doliczonym czasie jego los podzielił Luis da Silva, próbując wymusić rzut karny i opuścił boisko za dwie żółte kartki.
Wisła Kraków - GKS Tychy 3:1 (2:1)
Bramki: Kuziemka (28., 30.) , Biedrzycki (72.) - Barański (18.).
Wisła: Letkiewicz - Gigier, Colley, Biedrzycki, Krzyżanowski - Igbekeme, Carbo - Kuziemka (71. Sanchez), Ertlthaler (80. Lelieveld), Duarte (80. Kawała)- Rodado.
GKS: Mądrzyk - Tecław, Łasicki, Da Silva - Keiblinger (64. Kądzior), Bieroński, Listkowski, Błachewicz (46. Kubik) - Łysiak, Rumin (64. Krawczyk), Barański (64. Jankowski).
Żółte kartki: Ertlthaler - Listkowski, Da Silva (dwie), Krawczyk.
Czerwone kartki: Kawała (82. brutalny faul) - Da Silva (90., druga żółta).
Sędziował Piotr Urban (Warszawa).