Nieładni, niewygodni, wybitni. Historia zapomnianej piątki z Młodej Polski

Groteska zamiast dekoracyjności, introspekcja zamiast manifestu. Nowa wystawa przywraca zapomniany rozdział Młodej Polski i jej najbardziej niepokornych artystów.

Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy

Młoda Polska wydaje się jednym z najlepiej opisanych zjawisk w historii sztuki. A jednak – jak pokazuje nowa wystawa – jej obraz był niepełny. Ekspozycja „Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy” w Muzeum Narodowy w Krakowie przywraca pamięć o artystach, którzy na początku XX wieku wystąpili przeciwko estetycznemu komfortowi epoki i szybko zostali zepchnięci na margines historii.

Całkowicie zapomnianą dzisiaj formację tworzyli: Leopold Gottlieb, Witold Wojtkiewicz, Wlastimil Hofman, Mieczysław Jakimowicz i Jan Rembowski.

– To jest i Grupa Pięciu, i nowe odczytanie fenomenu Młodej Polski – podkreśla dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. Jak zaznacza, twórczość tej piątki zamyka klasyczne rozumienie młodopolskiego neoromantyzmu, a jednocześnie otwiera drogę ku sztuce XX wieku: bardziej ekspresyjnej, zdeformowanej, niepokojącej. 

Uzupełnia bardzo ważny fenomen sztuki groteskowej, opartej o indywidualizm, specyficzną duchowość i ironię, której dotąd poświęcaliśmy zbyt mało miejsca
Prof. Andrzej Szczerski

Bunt przeciwko estetyce

Grupa Pięciu debiutowała w Krakowie jako formacja jawnie buntownicza. Co istotne, nie przeciwko akademizmowi, lecz przeciwko dominującej wówczas sztuce dekoracyjnej, estetyzującej, pogardliwie nazywanej „secesyjną” czy „podimpresjonistyczną”. 

Leopold Gottlieb, Autoportret / Cisza, 1907, kolekcja Esther Charrin, fot. © Art & Modern Foundation
Leopold Gottlieb, Autoportret / Cisza, 1907, kolekcja Esther Charrin, fot. © Art & Modern Foundation
Materiały prasowe

– Uważali, że jest zbyt ładna i zbyt gładka, że nie mówi o napięciach epoki – wyjaśnia dyrektor. Ich wystąpienie w Pałacu Sztuki było sprzeciwem wobec krakowskiego establishmentu artystycznego skupionego w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych.

Paradoks polega na tym, że buntownicy szybko zostali zapomniani. 

– Zostali zmarginalizowani zarówno przez historię sztuki, jak i przez ewolucję własnej twórczości, która poprowadziła ich w różne strony – słyszymy. 

Najbardziej ucierpiał właśnie ten przedwojenny etap ich działalności, dziś rekonstruowany niemal od podstaw.

Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy
Młodopolska Grupa Pięciu. Zapomniani buntownicy
Natalia Gąsowska

Groteska zamiast piękna

Wspólnym mianownikiem twórczości artystów Grupy Pięciu było odejście od klasycznego pojęcia piękna. – To wyraźny krok w stronę ekspresji opartej na deformacji i grotesce – mówi dyrektor. 

Sztuka ta bywa drażniąca, posługuje się ironią, pastiszem, a czasem kpiną, ale nie jest powierzchowna. Dotyka problemów osobowości, ludzkich lęków i przemian świata widzianych z perspektywy jednostki.

Ten kierunek prowadził także ku duchowości i mistycyzmowi, widocznym w licznych pracach o charakterze religijnym oraz w idei odrodzenia. To właśnie z niej wyrasta późniejsze zaangażowanie niektórych artystów – od twórczości legionowej po udział w walce o niepodległość podczas I wojny światowej.

Detektywistyczna praca kuratorska

Na wystawie prezentowanych jest dokładnie 204 obiekty, z czego kilkadziesiąt pokazywanych jest po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. – Szereg tych dzieł to nowe odkrycia – podkreśla kuratorka Irena Buchenfeld. Czteroletnie przygotowania wymagały żmudnych badań i korygowania błędów funkcjonujących w literaturze. – Trzeba było przebudować stan badań, bo wiadomości o Grupie Pięciu są bardzo skąpe.

Jeszcze trudniejsze okazało się odnalezienie samych dzieł. 

To była praca detektywistyczna. Mieliśmy głównie wycinki prasowe dokumentujące wystawy z lat 1905–1908, ale bardzo mało informacji o konkretnych obiektach
Irena Buchenfeld

Identyfikacja prac, przywracanie autorskich tytułów i pozyskiwanie dzieł – często z kolekcji prywatnych – stały się prawdziwie tytanicznym zadaniem.

Wojtkiewicz i pozostali

Choć dziś pamiętamy przede wszystkim Witolda Wojtkiewicza i Leopolda Gottlieba, wystawa przywraca także rangę takim artystom jak Mieczysław Jakimowicz czy Jan Rembowski. Wojtkiewicz – nieformalny lider grupy – otrzymał na ekspozycji osobne „intermezzo”. 

Witold Wojtkiewicz, Cyrk wariatów z cyklu Obłęd, 1906, Muzeum Narodowe w Warszawie
Witold Wojtkiewicz, Cyrk wariatów z cyklu Obłęd, 1906, Muzeum Narodowe w Warszawie
Materiały prasowe

– To zabieg, który pokazuje, jak bardzo był indywidualnością – tłumaczy Buchenfeld. Jako jedyny z grupy odniósł międzynarodowy sukces jeszcze za życia, zwieńczony indywidualną wystawą w Paryżu w 1907 roku.

Ekspozycja prowadzi widza krok po kroku: od portretów i autoportretów pięciu artystów, przez monograficzny fragment poświęcony Wojtkiewiczowi, aż po szeroki kontekst ideowy i duchowy ich twórczości. Motywem przewodnim są „oczy zamknięte” – symbol introspekcji i skupienia na świecie wewnętrznym.

 – To sugestia, by patrzeć nie oczami cielesnymi, ale przez pryzmat myśli, przeżyć i emocji – podkreśla kuratorka.

Dziesiąta, po ponad stu latach, wystawa Grupy Pięciu nie tylko porządkuje wiedzę, lecz także stawia pytanie o to, jak wiele jeszcze białych plam kryje historia Młodej Polski. I jak bardzo potrafią one zmienić nasz sposób patrzenia na dobrze znaną epokę.

Wystawa upamiętnia 120. rocznicę zawiązania ugrupowania, nazywanego także Grupą „Norwid”.