Namiot na ratunek teatrowi

Tymczasowa hala namiotowa obok otwartego niedawno Teatru Variete pokazuje, że miejscy urzędnicy odpowiedzialni za inwestycję niezbyt szczęśliwie wybrali budynek dawnego kina „Związkowiec” na siedzibę teatru muzycznego. Przez brak odpowiedniego planowania na wstępnym etapie modernizacji, dyrekcja instytucji będzie zmuszona znaleźć pieniądze na zastąpienie tymczasowej konstrukcji stałym magazynem.

Osoby odwiedzające Teatr Variete przy ulicy Grzegórzeckiej natrafią na ogromny namiot. To tymczasowy budynek, stojący tuż przy otwartym pod koniec maja tego roku, nowym miejskim teatrze. Dlaczego dyrekcja instytucji była zmuszona do postawienia konstrukcji? Wszystko przez braki lokalowe oraz nieprzystosowanie zabytkowego budynku dawnego kina „Związkowiec” do potrzeb teatru muzycznego.

Agnieszka Mika, zastępca dyrektora Teatru Variete tłumaczy, że w namiocie przechowywanych jest 12 dekoracji wielkogabarytowych. To tam znajdują się elementy konieczne do urządzenia na scenie sali sądowej lub zmiany pokoju Elle na batuty. – Zmiany muszą odbywać się w czasie krótszym niż minuta, dlatego nawet jeśli mamy magazyn, to wszystkie dekoracje muszą być jak najbliżej sceny, aby możliwie jak najszybciej dokonać zmiany – informuje urzędniczka.

Kobieta dodaje, że niektóre elementy są zdalnie sterowane (ogromny łabędź) i wymagają przestrzeni na konkretne manewry przed wjazdem na scenę.

Koszt: 87 tysięcy złotych

Wszystkie prace związane z przygotowaniem dokumentacji projektowej oraz powstaniem obiektu, kosztowały ponad 87 tysięcy złotych. W ramach tych pieniędzy urzędnicy musieli zamówić pełną dokumentację projektową w pięciu egzemplarzach, projekty wykonawcze oraz konstrukcyjny, uzyskać certyfikaty bezpieczeństwa oraz zakupić materiały konieczne do powstania namiotu.

Przedstawicielka miejskiej instytucji zaznacza, że hala namiotowa to budynek tymczasowy. Obiekt nie jest na trwałe związany z gruntem i dlatego dyrekcja teatru nie musiała starać się o pozwolenie budowlane. Jednak są pewne ograniczenia: taka konstrukcja może stać maksymalnie 3 miesiące.

– Ponieważ wykorzystujemy namiot głównie do spektaklu „Legalna Blondynka”, jego „bytność” uzależniamy od długości grania spektaklu. Na ten moment bilety na spektakl sprzedają się świetnie i planujemy przedłużyć licencję, ale musimy brać pod uwagę dostępność naszych aktorek: Nataszy Urbańskiej oraz Barbary Kurdej-Szatan na przyszły rok.  Budynek sprawił, że mamy znacznie większe zaplecze i nie ukrywam, że ułatwia nam to funkcjonowanie – podkreśla Agnieszka Mika.

Może się zdarzyć, że dyrekcja teatru będzie starać się o postawienie stałej konstrukcji. O takich zamiarach mówił już dyrektor teatru Janusz Szydłowski. Dwa miesiące temu stwierdził, że dodatkowy magazyn jest potrzebny i teraz jego zadaniem jest wygospodarowanie funduszy na inwestycje.

Kolor decyzją konserwatora zabytków

Kolor hali zdecydowanie różni się od odcienia fasady głównego budynku teatru, ale nawiązuje do zewnętrznych elementów dekoracyjnych. Zastępca dyrektora Variete tłumaczy, że kolor antracyt został narzucony decyzją Miejskiego Konserwatora Zabytków. – Budynek wpisany jest do rejestru zabytków, więc wszelkie decyzje o elementach, które pojawią się w pobliżu elewacji, bądź na niej, są w gestii konserwatora – podkreśla Mika.