Takiej obrony nie ma nikt! Smuda buduje według podręcznika

"Franek Smuda czyni cuda" - nieśmiało skandowało kilku kibiców po zwycięstwie Wisły z Lechem Poznań. Mecz w Szczecinie dowiódł, iż było to przedwczesne i mocno na wyrost, ale jednego "Franzowi" zabrać nie można: z w większości przeciętnych zawodników wyczarował jak dotąd najskuteczniejszą formację defensywną w Polsce.

Informacje, ciekawostki, zdjęcia. Kraków - sportowa stolica Polski >>

Zaledwie trzy stracone gole w sześciu ligowych kolejkach to najlepszy wynik w T-Mobile Ekstraklasie. Drudzy w tej klasyfikacji piłkarze Legii wyjmowali piłkę z siatki czterokrotnie, a rekordziści z Widzewa – aż czternaście razy. Sposób na wiślacką obronę udało się jak dotąd znaleźć tylko Koronie Kielce i Jagiellonii Białystok.

Jak łatwo policzyć, Miśkiewicz w lidze wpuszcza średnio pół gola na mecz. Dla porównania, w poprzednich rozgrywkach ten współczynnik wynosił 1,16. Wprawdzie liczba rozegranych kolejek jest zbyt mała, by wyciągać jednoznaczne wnioski, ale nie sposób nie zauważyć skoku jakościowego u poszczególnych obrońców.

„Bunoza to inny piłkarz! Lepszy! Zresztą chyba prawie każdy piłkarz Wisły z progresem. Podobnie jak cały zespół ” – zachwycał się w czasie meczu Wisły z Lechem Tomasz Łapiński, dawny podopieczny Smudy z Widzewa i Legii.

Bunoza rzeczywiście prezentuje najlepszą formę, odkąd w lipcu 2010 roku pojawił się w Krakowie. O wiele pewniejszy niż w poprzednich sezonach w obronie, do tego często włącza się do akcji ofensywnych. Jeśli poprawi dośrodkowanie, może szybko dołączyć do najlepszych lewych obrońców w Ekstraklasie. A sprowadzony ostatnio Guerrier musi oswoić się z myślą, że murawę stadionu przy Reymonta będzie póki co podziwiał w pozycji siedzącej.

Podobnym zaskoczeniem jest postawa Marko Jovanovica, którego „Franz” przesunął na jego naturalną pozycję. – W Partizanie grałem na środku obrony przez długi czas. Już w Wiśle była sytuacja, że Michael Lamey nie mógł zagrać w meczu z APOEL-em. Trener Maaskant przesunął mnie na prawą stronę i tak już zostało. Ja jednak lepiej się czuję na środku obrony ­– mówił niedawno.

Serb w parze z przeżywającym drugą młodość Arkadiuszem Głowackim spisuje się bardzo dobrze. I choć do poziomu doświadczonego kolegi nadal mu daleko, pomysł Smudy już dziś można określić jako trafiony. Z kolei dziurę po Jovanovicu po prawej stronie bloku defensywnego z niezłym skutkiem łatają zamiennie Paweł Stolarski i Łukasz Burliga. Jeśli dodamy do tego coraz bardziej solidnego w bramce Miśkiewicza, otrzymujemy monolit, z którym nie poradzili sobie m.in. medaliści poprzednich rozgrywek z Poznania i Wrocławia.

Stare piłkarskie porzekadło mówi, że drużynę buduje się od obrony. Wygląda na to, że ten etap Smuda ma już za sobą. Przed nim o wiele trudniejsze zadanie ułożenia skutecznej ofensywy wokół jedynego w kadrze napastnika, Pawła Brożka. Pod względem zdobyczy strzeleckiej gorsze od Białej Gwiazdy są tylko Zagłębie, Korona i Podbeskidzie. Przy czym kielczanie i "Górale" mogą dziś podreperować bilans w bezpośrednim starciu.