Nowa broń trafiła w ręce policji
Małopolska Komenda Wojewódzka to jedyna, w której rozpocznie pracę sprzęt takiej klasy. Do laboratorium trafił mikroskop elektronowy, który z większą precyzją pomoże funkcjonariuszom rozwiązywać niejasności podczas śledztw. Nowe urządzenie będzie działać na terenie Małopolski, lecz niewykluczone, że zostanie wykorzystane na szerszą skalę, np. na rzecz innych województw. Na aparacie tego typu badano sprawę smoleńską. Policjantom posłuży m.in. do rozwiązywania spraw zabójstw czy wypadków komunikacyjnych.
Koszt takiego urządzenia to ponad 800 tysięcy złotych, policjanci jednak uzyskali sprzęt właściwie za półdarmo. Urządzenie zostało przekazane policji dzięki uprzejmości Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Instytut wymienił aparaty na nowe, z lepszym oprogramowaniem, ale jak zapewnia Janina Zięba-Palus, kierownik zakładu kryminalistyki, działanie optyki w urządzeniach praktycznie nie uległo zmianie. – Na tym sprzęcie pracowaliśmy od 1995 roku, głównie przy pracach eksperckich na potrzeby wymiaru sprawiedliwości. Badaliśmy ślady powystrzałowe czy też okruchy lakieru – podaje Zięba-Palus. Jak informuje Adam Frankowski, zastępca dyrektora Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, planowany jest zakup kolejnego urządzenia tego typu.
Przestępstwa w skali mikro
– W wielu przypadkach na miejscu zdarzeń zabezpieczane są bardzo drobne ślady. To mogą być naniesienia lakieru czy drobiny szkła. Urządzenie pozwala je badać, a wyniki z ekspertyz mogą łączyć poszlaki z innymi przedmiotami. Dzięki niemu można również określić, z jakimi dokładnie materiałami mamy do czynienia na przykład w przypadku materiałów wybuchowych – informuje podinspektor Grzegorz Ankus, ekspert chemii Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. Mikroskop elektronowy różni się od zwykłego nośnikiem obrazu. W przypadku tego drugiego jest to światło widzialne, elektronowy natomiast przetwarza obraz komputerowo. Zasadę działania nowego nabytku objaśnił pokrótce podinspektor Ankus. – Na próbkę skierowana jest wiązka elektronów, która odbija się bądź jest pochłaniania. Zamontowane w środku detektory zbierają elektrony i w sposób elektroniczny przetwarzają obraz, który jesteśmy w stanie zinterpretować – informuje. Siłą tego urządzenia jest fakt, że może analizować mikroskopijne próbki, pod warunkiem, że były one wcześniej odpowiednio zabezpieczone. Do tej pory takie badanie nie było możliwe.
Aparat przydaje się w badaniu wypadków samochodowych, kiedy to na odzieży osiadają pozostałości rozbitych lamp, lakieru czy też szyb. Mikroskop będzie badał włamania, ale również sprawy z użyciem materiałów wybuchowych: rac, petard. Potencjał urządzenia jest ogromny: możliwe są badania porównawcze różnych stopów. Na tym jednak działanie aparatu się nie kończy. – Analizujemy również pozostałości postrzałowe. W momencie, kiedy ktoś strzela, pozostają ślady z amunicji. Ta różni się między sobą, więc można w pewien sposób określić, z jakiego jej rodzaju one pochodzą. Można stwierdzić, czy dana osoba miała broń albo czy strzelała – mówi Grzegorz Ankus. Jak zapewniają funkcjonariusze, urządzenie ma kilkanaście lat, ale jest w pełni sprawne i funkcjonalne. – Możliwości badawcze starszych urządzeń są takie same, co nowych. Dla pracy policji są w zupełności wystarczające – zapewnia Ankus.