Nowa Huta doczekała się piw dedykowanych osiedlom [Rozmowa]
Po 10 latach nieobecności na krakowski rynek powraca rzemieślniczy Browar Stary Kraków. Założona przez Tomasza Jabłońskiego warzelnia właśnie rozpoczęła działalność w podkrakowskim Wroninie. Głównym piwowarem w nowym browarze został Andrzej Kuglin – właściciel sklepu Huta Piwa, z którym rozmawiamy o unikatowej serii piw nowohuckich, dedykowanych poszczególnym osiedlom.
Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Jak rozpoczęła się wasza współpraca?
Andrzej Kuglin, właściciel sklepu Huta Piwa, piwowar: Poznaliśmy się w sklepie, Tomek przyszedł jako klient, a ja go w ogóle nie poznałem. Wtedy byłem piwowarem domowym, zaczęliśmy rozmawiać i dałem mu moje piwo, które bardzo mu smakowało. Wtedy pojawił się pomysł, że może warto otworzyć swój mały browar rzemieślniczy. Wtedy to u niego na około 50 mkw. na terenie dawnego garażu powstał taki mikrobrowar.
Na jaką skalę warzycie piwo?
Nasze wybicie to 500 litrów, więc jest to prawdziwe rzemiosło. Mamy sześć tanków leżakowych, dlatego w tygodniu możemy zrobić 2-3 piwa. Browar jest jeszcze w fazie rozruchu, więc wyprodukowaliśmy sześć rodzajów piw, teraz zaczynamy robić drugą partię. Powtarzamy te piwa, bo trzeba zaadaptować przepisy pod dany sprzęt. To nie jest tak, że ja wykorzystywałem dany przepis, który jest sprawdzony w domu, pomnożę go i się uda. Każdy sprzęt ma własne możliwości.
W kwestii gatunków też jesteście zgodni?
Lubię gatunki nowofalowe, te z nazwami osiedli nowohuckich. Młodości, Kolorowe czy Urocze – to piwa chmielone nowymi gatunkami chmieli amerykańskich. Lubię cytrusy, lubię piwa gorzkie, lubię się bawić piwem. Tomek jest raczej tradycjonalistą i chce robić piwa na polskich chmielach i chce pokazać, że da się robić bardzo dobre piwo z rodzimym chmielem. Teraz wyszły trzy jego piwa: Polski Pale Ale, Polski Czekoladowy Stout i Polski Golden Ale.
Jak zrodził się pomysł, by nazwy piwa pochodziły od osiedli nowohuckich?
Jestem z Nowej Huty. Mam w życiu dwie najważniejsze pasje. Jedną jest Nowa Huta, drugą piwo, więc przyszło to samo z automatu, żeby zrobić piwo nowohuckie. Jak szukałem nazw, to okazało się, że nazwy osiedli idealnie pasują do styli piwnych, które robię. Urocze to Summer Ale, takie urocze, delikatne piwko, mało chmielone. Młodości to już Apa, piwo które zrobiłem w najmniejszej możliwej ilości, żeby je przetestować, a Młodości było najmniejszym osiedlem Nowej Huty. Jest to zabawa stylami osiedli i stylami piwnymi.
Mieszkańcy Nowej Huty polubili wasze piwa?
To przerosło moje oczekiwania. Cała ta moja przygoda z piwowarstwem i robieniem piwa na sprzedaż zaczęła się zupełnie przypadkowo. Jeździłem na samym początku do pracowni piwa, gdzie kupowałem od nich beczki i rozlewałem je w sklepie za pomocą specjalnego urządzenia. Przypadkiem zapytałem się Tomka – właściciela, a może zrobilibyśmy piwo nowohuckie? I tak powstała Huta 54. Tomek zrobił przepis, ja dałem nazwę, etykietkę i brand. To piwo sprzedało się w ciągu jednego dnia w sklepie, cała partia. Później, jak dowiedziałem się, że otwiera się Twigg w Nowej Hucie to „poleciałem” tam z Młodości. Sprzedało się w ciągu dwóch dni. To wszystko działo się od przypadku do przypadku.
Dostrzegasz wzrost zainteresowania piwami regionalnymi?
To jest kula śniegowa, która nabiera takich rozmiarów, że tego nikt nie zatrzyma. Zauważyły to nawet wielkie koncerny. Dostrzegły, że to pieniądze i sami zaczynają coś tworzyć. Jakiś Żywiec Apa, Tyskie chmielone na zimno. To jest jednak koncern i nigdy nie będzie rzemiosłem. Koncerny dostrzegły, że jest to kawałek tortu, z którego sobie można odkroić kawałeczek. Jesteśmy teraz pokazywani w Europie jako wzór rewolucji piwnej. Jedyne co może teraz to ograniczać, to fantazja piwowara.
Kończy się też powoli negatywny stereotyp Nowej Huty. Dostrzegasz to?
Dokładnie, wiele osób przyjeżdża do Krakowa na studia i nie mają uprzedzeń, bo się tu nie wychowali. Nie słyszeli tego, że Huta to niebezpieczna dzielnica, że bandyci. Według statystyk policyjnych jest tu bardzo bezpiecznie. Wiele osób świadomie wybiera Nową Hutę. Jak człowiek wejdzie i zobaczy, ile tam jest zieleni. Świetnie się mieszka, korków prawie nie ma.
Następuje też wymiana pokoleń.
Znam przypadki, gdzie ludzie dostawali mieszkania po dziadkach, chcieli je sprzedać, a w efekcie zostają, bo tak fajnie się im tu mieszka. Oni szukają pomysłu i zaczyna się czuć to, że starają się na nowo ożywić Hutę. To nigdy nie będzie drugi Kazimierz i mam taką nadzieję, bo byłaby to przesada. Chciałbym, żeby ludzie zrozumieli, że otwieranie knajp w blokach to nie jest jakaś masakra.
Jakie macie pomysły na najbliższą przyszłość?
Pomysłów mam nieograniczoną ilość. Osiedli w Nowej Hucie mam też jeszcze od groma. Może Dywizjonu 303, Złotego Wieku? Myślę, że zabraknie mi życia. Myślę, że raz w miesiącu odbędzie się premiera jednego nowohuckiego piwa.