Nowy bieg w Krakowie tylko dla kobiet? Trzeba poczekać
Coraz więcej przedstawicielek płci pięknej uprawia sport, w tym bieganie. Widać to nie tylko na co dzień, kiedy można je spotykać na treningu. Rośnie procentowy udział kobiet w imprezach biegowych w naszym mieście. Pokazał to także ostatni Cracovia Półmaraton Królewski.
Coraz więcej uczestników, coraz więcej kobiet
Między 2023 a 2025 roku liczba osób, które ukończyły krakowski półmaraton wzrosła z 7590 do 14 127. Wśród nich było 1905, 3094 i 4492 kobiety. W 11. PKO Cracovia Półmaratonie Królewskim (12.10.2025) kobiety po raz pierwszy stanowiły ponad 30 proc. uczestników rywalizacji (31,8 proc.). W 2023 roku było to 25,7 proc., a w 2024 – 28,9 proc.
W Krakowie Zarząd Infrastruktury Sportowej organizuje bezpłatne treningi biegowe dla każdego chętnego i specjalnie dla kobiet. Udział w tym drugim często jest dla pań milowym krokiem, pozwala przełamać wstyd i kompleksy. W kobiecym gronie łatwiej im zacząć przygodę z aktywnością fizyczną.
Zwiększająca się liczba kobiet startujących w zawodach pokazuje, że te działania w jakimś stopniu są skuteczne. Jednocześnie panie wciąż stanowią mniejszość – w półmaratonie, ulubionym dystansie biegaczy, panów jest ponad dwukrotnie więcej.
Bieg kobiet wstępem do półmaratonu?
W marcu ulicami miasta po raz trzeci pobiegną uczestniczki Krakowskiego Biegu Kobiet. W 2023 roku było ich pół tysiąca (dystans 2 km), a w tym ponad 1300 (5 km). ZIS planuje rozwijać ten projekt i jeszcze w tym roku poznamy szczegóły kolejnej edycji.
Na tym jednak nie koniec. W długofalowych planach rozwoju imprez biegowych jest półmaraton wyłącznie dla kobiet. Kiedy mógłby zadebiutować? To na razie na tyle daleka przyszłość, że mówi się o perspektywie pięciu-ośmiu lat.
O potencjalną nową imprezę dla pań pytamy Ewelinę Pytel, pełnomocniczkę prezydenta ds. polityki równościowej. Podkreśla, że osobne biegi dla kobiet nie są celem samym w sobie, ale narzędziem zmiany.
Trudne początki
W innych krajach biegi długodystansowe wyłącznie dla kobiet – w tym maratony – są organizowane od dekad. Początki pań w biegowym świecie nie były jednak usłane różami.
W 1966 roku Amerykanka Roberta Gibb udowodniła, że może ukończyć królewski dystans w Bostonie, ale musiała wedrzeć się na trasę niedługo po starcie. Dyrektor biegu nie zezwolił jej na start, tłumacząc listownie, że kobiety nie są fizjologicznie zdolne do biegania w maratonie. Rok później innej sportsmence ze Stanów Zjednoczonych, Katherine Switzer, udało się zarejestrować (zamiast imion podała inicjały), jednak próbowano ją wykluczyć z rywalizacji.
Te dwie panie wywołały jednak lawinę zmian, których nie dało się zatrzymać. W 1972 roku oficjalnie dopuszczono kobiety do rywalizacji na dystansie 42,195 km.
Organizm kobiety a bieganie
Polka Małgorzata Sobańska, zwyciężczyni maratonu w Londynie (1995), podkreślała w rozmowie z LoveKraków.pl, że przez lata połączenie kobieta i maraton było negatywnie odbierane.
Jej zdaniem kobiety są fizjologicznie lepiej przystosowane do wysiłku związanego z biegami długodystansowymi.
– Mamy inne przemiany energetyczne, lepszą odporność na zmęczenie, ból, a także większą wytrzymałość psychiczną. Duży krok do przodu zrobiłyśmy dzięki nauce. Teraz dostępne są świetne książki o kobiecym treningu, które także mnie otworzyły oczy na wiele spraw związanych z fizjologią i dostosowaniem treningu do potrzeb kobiet.