Nowy piłkarz Cracovii: Nic mnie tu nie zaskoczyło. Poza korkami [Rozmowa]
Grzegorz Sandomierski jest jednym z nowych zawodników w zespole Jacka Zielińskiego. – Poczułem się chciany i dlatego zrobiłem taki krok – mówi 26-letni bramkarz.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Jakie wrażenia z pierwszych dni pobytu w naszym mieście i Cracovii?
Grzegorz Sandomierski: W szatni czuć dobrą atmosferę wynikającą z dobrego finiszu ekstraklasy. Widać, że zespół dobrze się dogaduje. Chciałbym jak najszybciej się zaaklimatyzować, by stać się częścią tej drużyny i abyśmy grali jak w końcówce ostatniego sezonu.
Jeżeli chodzi o miasto, to bywałem tu już wcześniej jako turysta czy podczas spotkań ligowych. Poza korkami, nic mnie nie zaskoczyło (śmiech). Jak tylko znajdę lokum, to sprowadzę narzeczoną i sześciomiesięczną córeczkę.
Przejście do Cracovii jest dobrym lekarstwem na kaca, który pojawił się po spadku Zawiszy?
Klub bardzo o mnie zabiegał, poczułem się chciany i dlatego zrobiłem taki krok. Teraz jednak dość gadania, bo wszystko zweryfikuje boisko.
Kiedy Cracovia się z panem skontaktowała?
Tuż po zakończeniu sezonu, jak byłem jeszcze w Bydgoszczy, dostałem pierwszy telefon. W niedzielę dowiedziałem się, że kluby są dogadane [w sprawie kwoty odstępnego – przyp. red.], ale ja zwlekałem z decyzją, bo w głowie rozbrzmiewał mi jeszcze ostatni gwiazdek po meczu w Chorzowie. Nie mogłem tak po prostu przejść obok tego, tylko wszystko sobie poukładać w głowie, a potem usiąść do negocjacji z Cracovią.
O miejsce między słupkami będzie pan rywalizował z kapitanem, Krzysztofem Pilarzem.
Cieszę się, że będę miał za konkurenta takiego bramkarza, ale nie zapominam o młodszych kolegach, którzy również naciskają. Ekstraklasa pokazała, że wiek nie jest najważniejszy.
Podpisał pan długą, trzyletnią umowę. W polskiej lidze przeważnie podpisuje się kontrakty dwuletnie.
To była inicjatywa klubu, ja się z tym „nie kłóciłem”. Mam nadzieję zagrzać w klubie dłużej niż jeden sezon, bo to dla mnie stabilizacja.