Nowy wicedyrektor ZIKiT: Aktywiści to duża wartość dodana [Rozmowa]

Od kwietnia za kwestie związane z transportem będzie w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu odpowiadał Łukasz Franek z Politechniki Krakowskiej. Przyszłego wicedyrektora pytamy o plany i wizję transportu w mieście.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Informacja o wybraniu pana na wicedyrektora ZIKiT została wśród miejskich aktywistów przyjęta z dużym zadowoleniem. Teraz będzie Pan w trudnej sytuacji, by pogodzić ich oczekiwania z realiami dużej, często krytykowanej instytucji.

Łukasz Franek: Do podjęcia takiego wyzwania skłoniły mnie choćby takie przykłady jak oficer rowerowy w ZIKiT. Marcin Wójcik też wywodził się ze strony społecznej, często mocno krytykującej obecne problemy. A jednak w sytuacji, gdy już musiał działać w określonych warunkach organizacyjnych i finansowych, był w stanie wiele rzeczy zrobić. Tak też traktuję swoją rolę: myślę, że jest szansa wprowadzenia zmian od wewnątrz – nie rewolucyjnych, bo na to nie ma szans, ale punkt po punkcie. Oczywiście zdaję sobie też sprawę, że one nie zawsze muszą wypełniać wszystkie oczekiwania. Zawsze jednak podkreślałem, również w rozmowach w ZIKiT, że jest duży potencjał do współpracy: aktywiści, którzy znają się na rzeczy i są bardzo zaangażowani, są ogromną wartością dodaną.

Drugi spór, w którym będzie Pan musiał teraz funkcjonować, to ten pomiędzy pieszymi, pasażerami komunikacji i rowerzystami a kierowcami. Ich też będzie Pan musiał brać pod uwagę.

Moje stanowisko dotyczy zarządzania ruchem rowerowym i transportem zbiorowym. Zaproponowałem, żeby zacząć również rozwijać ruch pieszy, bo uważam, że to dopiero raczkuje – a wszystkie większe miasta zaczynają jakoś działać w tym kierunku, choćby przy kształtowaniu przestrzeni czy podnoszeniu bezpieczeństwa. Ale ten podział jest sztuczny, nigdy tego tak nie traktowałem. Dla mnie liczy się mobilność.

Jak Pan ją rozumie?

Do pracy mogę jechać najpierw na rowerze, a potem tramwajem, albo najpierw samochodem a potem pociągiem. Mogę pełnić wiele ról równocześnie. Dlatego nie jest tak, że patrzę na przemieszczanie się samochodem jako na coś złego. Trzeba to wszystko równoważyć i jeśli należy pomóc właśnie kierowcom, to czemu nie – tutaj przykładem mogą być parkingi Park&Ride. Chciałbym zakopać ten topór wojenny, bo on jest tutaj zbędny. Mieszkaniec powinien dostać taką usługę, by móc sprawnie dotrzeć do pracy lub miejsca nauki.

Na czym chciałby się Pan skupić w swojej pracy?

Trochę jeszcze za wcześnie na takie deklaracje. Jak oswoję się ze sprawami organizacyjnymi, z zespołem, to będę w stanie powiedzieć, co jest realnie do zrobienia. Na pewno chciałbym, żebyśmy mieli jasno wyznaczone cele, jakie chcemy w zakresie transportu zbiorowego osiągnąć.

Przed Panem pierwsze ogromne zadanie: zapewnienie komunikacji podczas ŚDM. A raczej minimalizowanie paraliżu miasta.

Dokładnie tak. Warsztaty pokazały, że transport zbiorowy będzie miał rolę tylko uzupełniającą. Nie jesteśmy w stanie przewieźć ludzi w takich ilościach, w jakich tutaj przyjadą. Główny nacisk będzie położony na ruch pieszy.