O krok od tragedii na torach. Interweniowali strażnicy miejscy
Podjęli interwencję w związku ze zgłoszeniem mieszkanki, która alarmowała dyżurnego, że na torach leżał mężczyzna. Gdy podeszła do niego i krzyknęła, żeby zszedł, bo może nadjechać pociąg, zerwał się i zaczął biec w kierunku ulicy Conrada.
Gdy strażnicy pojawili się na miejscu, ruszyli biegiem wzdłuż nasypu kolejowego we wskazanym przez kobietę kierunku. Po około 300 metrach biegu dostrzegli opisywanego mężczyznę. Szedł środkiem torów i wykrzykiwał niezrozumiałe słowa.
Strażnicy wykorzystali ten moment i obezwładnili mężczyznę. Dla jego bezpieczeństwa założyli mu kajdanki. Był nadal bardzo pobudzony. Krzyczał, żeby go zostawili w spokoju, bo ktoś kazał mu iść tymi torami.
Po krótkiej chwili nadjechał pociąg. Maszynista prowadził skład bardzo wolno. Wychylił się do strażników i poinformował, że dostał wcześniej ostrzeżenie i dokładne informacje o incydencie, więc jechał ostrożnie.
Wszystko skończyło się szczęśliwie i nikomu nic się nie stało. Mężczyzna trafił pod opiekę wezwanej na miejsce załogi Zespołu Ratownictwa Medycznego.
Następnie został przewieziony w asyście strażników do szpitala i przekazany obsłudze SOR-u.