O nowohuckich schronach opowie muzeum albo trasa [Rozmowa]

O tym, w jaki sposób można pokazać turystom schrony w Nowej Hucie i co się w tej sprawie dzieje, opowiada w rozmowie z LoveKraków.pl Ryszard Kozik z Muzeum PRL-u.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Co oznacza w praktyce przygotowanie studium uwarunkowań dla trasy turystycznej po schronach w Nowej Hucie?

Ryszard Kozik, Muzeum PRL-u: Zaprezentowane wczoraj studium jeszcze niczego nie rozstrzyga. Ono miało przede wszystkim uszczegółowić propozycję radnego Tomasza Urynowicza, by stworzyć trasę po nowohuckich schronach, która mogłaby stać się atrakcją ożywiającą Nową Hutę.

Schrony już od pewnego czasu stają się coraz bardziej rozpoznawalnym elementem tej części miasta.

W ostatnim czasie udało nam się częściowo odnowić schron pod naszym budynkiem i przygotowaliśmy wystawę „Atomowa groza. Schrony w Nowej Hucie”. Tych schronów w latach 50. wybudowano ponad 250, praktycznie pod każdym budynkiem który wówczas powstawał. Równocześnie wyznaczyliśmy trasę spacerową biegnącą przez kilka nowohuckich osiedli, w ramach której można zobaczyć elementy systemu obronnego widoczne na powierzchni, czyli np. wyjścia ewakuacyjne, czerpnie powietrza, czy Wieżowy Punkt Obserwacyjny.

Teraz powstały trzy propozycje pełniejszego pokazania turystom tych obiektów i związanej z nimi historii. Na czym miałyby polegać?

Pierwsza to propozycja klasycznej trasy turystycznej, która zawiera cztery-pięć obiektów. Jej zwiedzanie trwałoby około czterech godzin i wymagałoby poruszania się busami czy rowerami, bo te najbardziej znane i ciekawe obiekty są rozrzucone na dość dużej powierzchni. Druga wersja także zakładała kilka obiektów, ale całkowicie niezależnych od siebie. Turysta mógłby odwiedzić je wszystkie, ale mógłby też pójść tylko w jedno z tych miejsc. Wersja trzecia zakłada nie tyle trasę, co stworzenie jednej instytucji muzeum, w oparciu o najatrakcyjniejszy schron pod budynkiem S kombinatu. Ten obiekt miałby pozostać w takim stanie, w jakim jest, ale stworzona dodatkowa ekspozycja multimedialna pozwoliłaby na wirtualne zwiedzanie pozostałych schronów.

Jakie atuty, a jakie wady mają te koncepcje? Która wydaje się najatrakcyjniejsza?

Zdania są podzielone. Zwiedzanie w jednym miejscu byłoby mniej kłopotliwe i dawałoby szansę przyciągnięcia większej liczby zwiedzających. Ta wersja byłaby najdroższa w przygotowaniu, lecz najtańsza w utrzymaniu, bo potrzeba mniej osób do obsługi. Ale ona nie do końca spełnia założenia całego projektu, który miał wiązać się z rozwojem turystycznym i gospodarczym Nowej Huty. Liczymy na kawiarnie, nowe miejsca pracy i ożywienie starej części dzielnicy, a jedno muzeum pod kombinatem tego nie zapewni. Trudno na razie wyrokować, na czym się skończy.

Co teraz trzeba zrobić w tej sprawie?

Musimy teraz wybrać jedną z wersji i konkretne schrony, które miałyby zostać pokazane, a do tego potrzebna jest ich dokładna inwentaryzacja. Kolejnym krokiem będzie przygotowanie studium wykonalności, które stanowi podstawę do poszukiwania środków i realizacji całego projektu. Studium powinno być gotowe jesienią przyszłego roku, termin wykonania będzie zależeć od finansowania.