Obywatelskie porażki i sukcesy [KOMENTARZ]

Przez dwa dni pod magistratem było bardzo ciepło, mimo dość paskudnej pogody. A to za sprawą protestu przeciw likwidacji szkół oraz marszu antysmogowego. Jedno z tych dwóch wydarzeń będę wspominał bardzo dobrze.

*Zacznę od dzisiejszego marszu zorganizowanego przez Krakowski Alarm Smogowy. Od razu powiem, że nigdy w moim krótkim życiu nie zdarzyło mi się identyfikować z jakąkolwiek akcją, inicjatywą, broń Boże z opcją polityczną. Dlatego jestem zdumiony tym, co czuję i myślę – całym sobą popieram KAS w ich obywatelskiej walce o zdrowie.

Na pierwszym spotkaniu z prasą, Ewa Lutomska, która została twarzą KAS-u, wyraźnie odcięła się od wszelakiej polityki, ekologii oraz biznesu. Udowodnili to dziś nie pozwalając na przyłączenie się ludziom z transparentami, którzy za cel życia obrali sobie detronizacje Jacka Majchrowskiego i rozwiązanie jego \"dworu\". Miało być o smogu i było o smogu. Marsz nie ruszył, póki nie zostały tablice z hasłami związane tylko i wyłącznie z zanieczyszczonym powietrzem. Później pojwiły się takie transparenty, ale KAS się od tego odcina, mówiąc, że \"powietrze jest ponadpartyjne\".

Jednak najbardziej podoba mi się sam fakt zebrania się obywateli, walczących o słuszną sprawę. Nie o darmowe filmy i seriale, ale o zdrowie (tak, wiem, powtarzam się, ale trzeba to powtarzać). Za miesiąc - jak zapowiadali organizatorzy - kolejny marsz i  będę z całym sercem po ich stronie.

Czas na wtorkowy protest przeciw planom zamknięcia szkół. Radni w kuluarach wprost wypowiadają się o niekompetencji wiceprezydent Anny Okońskiej-Walkowicz i o tym, w jaki sposób „rozmawia” z rodzicami oraz pracownikami szkół – nie są to przychylne komentarze. Nie mnie oceniać, czy mają rację. Nie wierzę jednak, aby tak bezrefleksyjnie podeszli do tematu i pozamykali wszystkie placówki (oprócz SP 3, usunięto ją z planów likwidacji), które chce zamknąć pani wiceprezydent. Moje \"nadzieje\" potwierdził jeden z radnych koalicji PO-Majchrowski. Nie chcę też bronić polityków Platformy, bo swoje za uszami mają i też zachowują się momentami niedorzecznie (przytoczona odpowiedź Bogusława Kośmidera na list jednego z mieszkańców: „Nie jest pan moim wyborcą”).

Wracając do samego protestu. Nie protestowali tam tylko dzieciaki, rodzice i pracownicy szkół. Wśród zgromadzonych można było spotkać opozycję, środowiska lokatorskie i resztę krakowskich oburzonych. Dobrze, w kupię siła. Jednak w momencie, kiedy obok mnie dwóch starych panów w dość nieprzyjemny sposób zwróciło się do dwóch innych dziewczynek, aby te usunęły swój transparent, ponieważ ICH jest ważniejszy (o odwołaniu prezydenta), zrobiło mi się niedobrze. Nie chcę też pytać, ile godzin czy plusów z WOS-u kosztowało ściągnięcie dzieciaków z gimnazjów. Ale zapytam, czy cywilizowani ludzi rzucają śnieżkami do ludzi, którzy mimo wszystko wyszli do nich i chcą porozmawiać?

Na koniec jeszcze jedna scenką: obok organizatora protestu, który przemawiał o odwołaniu radnych (przede wszystkim PO) itd., stała radna z Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodnicząca komisji edukacji. Po każdym z postulatów, po każdej pretensji łączyła się z tłumem, entuzjastycznie reagującym na to, co mówił pan Tomasz Leśniak.  – To politycy i urzędnicy, którzy nie są w stanie tego zadania [finansowanie ogólnodostępnej edukacji] realizować, są obciążeniem miejskiego budżetu i powinni zrezygnować z pełnionych funkcji.

Czyżby była aż tak krytyczna wobec siebie? 


Całe wystąpienie Tomasza Leśniaka:




*Zaznaczam, że jest to moje prywatne zdanie, a nie zdanie redakcji lovekrakow.pl.

 

fot. DK/lovekrakow.pl