Ogromna nadwyżka ze śmieci? "Mamy 8 mln złotych"
– Stworzony przez gminy system gospodarowania odpadami jest nieszczelny. W ponad 60% skontrolowanych przez NIK gmin, powstawały „dzikie wysypiska”. Co gorsza, ich liczba zamiast spadać, rośnie – czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli. Jak zapewnia MPO, problem ten nie dotyczy Krakowa, bo ich liczba spada. Organ kontroli zarzuca również Krakowowi, że ten zarabia na śmieciach.
NIK oprócz nielegalnych wysypisk zauważył również dwa inne problemy. Po pierwsze, system się nie bilansuje, co oznacza, że dochody uzyskiwane od mieszkańców nie są równe wydatkom, a dodatkowo koszty gospodarowania odpadami są zbyt wysokie.
Z informacji uzyskanych z magistratu wynika, że z tytułu opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w 2013 roku wpłynęło ponad 94 mln zł, za 2014 już ponad 152 mln złotych, a na ten rok plan zakłada nieco ponad 164 mln złotych. Rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania mówi, że trudno jest jasno określić, ile pieniędzy jest w budżecie, ponieważ zmienia się to z dnia na dzień. – Jest szereg zmiennych, np. to, ile śmieci wyrzucają krakowianie. Jednego miesiąca jesteśmy na plusie, drugiego się to zmienia. NIK podał, że krakowska nadwyżka to 73 mln złotych (od 1 lipca 2013 r. do 30 września 2014 r.). Zapomniał jednak o dwóch obniżkach cen.
Obecnie nadwyżka wynosi 8 mln złotych. Miejska spółka chce te pieniądze przeznaczyć m.in. na zakup koszy na śmieci (planowane jest ustawienie do 2016 roku 9 tys. dodatkowych pojemników).
Miesięczny koszt funkcjonowania systemu to 14 mln złotych. MPO przewiduje, że w czerwcu oraz grudniu koszty będą większe niż przychody. – Będziemy na minusie: 300 tys. złotych w tych miesiącach – dodaje Piotr Odorczuk.
Coraz więcej dzikich wysypisk? Nie u nas
„Na koniec 2013 r. w kontrolowanych gminach było ich 894, a we wrześniu 2014 r. już 1452, czyli o ponad 60%więcej. Tendencję wzrostową potwierdzają także dane GUS oraz Ministerstwa Środowiska. Według danych Ministerstwa, przed 1 lipca 2013 r. w lasach porzucono blisko 45 tys. m³ odpadów, a po 1 lipca 2013 r. wielkość ta wzrosła do 76 tys. m³”. Większość gmin usuwa je na bieżąco. To również wnioski NIK-u. W Krakowie jednak obserwujemy tendencję zniżkową. W 2013 roku dzikich wysypisk zlikwidowano 1500, rok później, ponad 200 mniej. Straż miejska w 2013 roku ujawniła 305, a usunęła 235, rok później z 324 zlikwidowano 312. Do maja tego roku ze 152 zgłoszonych, 116 już nie istnieje.
To nie może do końca zadawalać. Uchwała śmieciowa została po to wdrożona, aby ten problem zlikwidować. Po dwóch latach funkcjonowania systemu Marek Anioł postanowił dokonać jego oceny. – Na pewno dostrzegamy pozytywne zmiany. Mamy coraz mniej problemów z typowymi odpadami komunalnymi, w zasadzie zniknął problem z mieszkańcami domów jednorodzinnych. Coraz częściej i coraz lepiej segregujemy odpady. A więc system działa – mówi Anioł.
– Niestety, mimo wprowadzonych zmian, widok sedesu, gruzu, czy innej „budowlanki” na terenach zielonych czy w zagajnikach, wciąż nie należy do rzadkości. Może potrzeba więcej czasu, aby zmienić mentalność ludzi? – zastanawia się.