Oskarżył o łapówkę. Sam ma sprawę karną o nękanie i groźby karalne

Były krakowski radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości zarzucił kilka dni temu dyrektor szpitala im. Gabriela Narutowicza żądanie łapówki i ostatecznie przyjęcie korzyści majątkowej w postaci 2 tys. zł. W tle pojawiają się również oskarżenia o błędy medyczne. Druga strona sporu zaprzecza. Dariusz O. został w 2016 roku oskarżony o uporczywe nękanie i groźby karalne.

Sprawa z domniemaną łapówką rozpoczyna się w czerwcu 2017 roku, kiedy to Dariusz O. trafia do szpitala przy ul. Prądnickiej 35. Jak twierdzi, przez złe metody leczenia i opiekę prawie umiera. Pod koniec grudnia postanowił opisać całą sytuację, dodał również zdjęcia szwów, które miał założone na brzuchu po operacji.

Następnego dnia do jego mieszkania weszli policjanci, którzy zabrali telefon komórkowy i laptopa. Jak tłumaczy rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, zostało złożone zawiadomienie o znieważeniu oraz o kierowaniu gróźb karalnych przez nieznaną osobę za pośrednictwem sieci elektronicznej w stronę Renaty Godyń-Swędzioł. Materiał został przekazany prokuraturze, która podejmie decyzję, jakie będą dalsze kroki funkcjonariuszy.

Groźby karalne

Jak się okazuje, Dariusz O. odpowiada przed sądem na zarzuty kierowania gróźb karalnych i uporczywego nękania (stalkingu). – W 2016 roku został skierowany do Sądu Rejonowego Kraków – Śródmieście w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi O. – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko.

Do tej pory odbyły się cztery rozprawy przed krakowskim sądem. Kolejna zaplanowana jest na 31 stycznia. Pokrzywdzeni to cztery osoby. Do jednej z nich Dariusz O. miał wysyłać 100 maili z linkami do filmów pornograficznych. To jednak nie wszystko. Zostawiał również zużyte prezerwatywy kobiecie, która była w ciąży. Przesyłki te miały dodatkowo wiadomości typu: „gdybyś tego k… użyła, to byś w ciąży z diabłem nie była” i pisał, że urodzi „downa z wodogłowiem”.

„To był normalny kontakt”

Dariusz O. twierdzi, że nie widzi związku ze sprawą łapówki. – Ta sprawa się toczy i czekam na jej wynik. Ci oskarżyciele to rodzina tej pani, z którą byłem w związku. Zaszła w ciążę i nie wiedziała czy ze mną, czy z kimś innym. W ramach zemsty wystąpiła ze sprawą. Mam dowody na to, że nie było gróźb z mojej strony ani stalkingu, tylko normalny kontakt – zapewnia O.

Były radny zaprzecza również temu, aby wysyłał jakiegokolwiek maila z linkami, prezerwatywy i listy. – To wymysły – stwierdza. – Zarzuty są bezpodstawne, złożyłem wnioski dowodowe, billingi – mówi. Zdaniem O. sprawa z pokrzywdzonymi jest obustronna, ponieważ oni również są oskarżeni. Tego na razie nie udało się ustalić, choć faktem jest, że O. wysłał 12 pism do prokuratury i policji w tej sprawie.