Osłabiona Wisła pokonana. Siedem goli w Sosnowcu

Biała Gwiazda fatalnie weszła w mecz i przegrywała 0:2. Potem doprowadziła do remisu, ale ostatecznie komplet punktów został w Sosnowcu.

Wisła utrzymała miejsce w grupie mistrzowskiej, ale brak punktów w Sosnowcu bardzo utrudnia jej zadanie. W pozostałych do rozegrania w sezonie zasadniczym meczach z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin krakowianie będą walczyć o wszystko. Z kolei Zagłębie zrównało się punktami z Wisłą Płock i utrzymanie beniaminka w ekstraklasie jest coraz bardziej realne.

Zachwiana stabilizacja

Pierwsza od 2013 roku wygrana z Legią kosztowała Wisłę między innymi stratę na mecz z Zagłębiem dwóch zębów trzonowych – Marcina Wasilewskiego i Jakuba Błaszczykowskiego (pojechali do Sosnowca i zasiedli na trybunie). Zastąpili ich Lukas Klemenez (pierwszy raz w podstawowym składzie) i nominalny prawy obrońca Matej Palcić.

O ile o grze Słoweńca można napisać coś pozytywnego, to Klemenz był tykającą bombą. Krył na radar, fatalnie wyprowadzał piłkę. Do tego bez Wasilewskiego u boku dużo słabiej wyglądał Sadlok.

Zagłębie to przede wszystkim Szymon Pawłowski i wieczorem się to potwierdziło. Przy pierwszej bramce pomocnik wyłuskał piłkę przed polem karnym i kąśliwie uderzył. Mateusz Lis odbił piłkę wprost pod nogi Żarko Udovicicia, który takich okazji nie marnuje.

Na 2:0 po kontrze podwyższył Giorgi Gabedawa. Gruzin też był sam, ale trzeba przyznać, że uderzył wybornie. Kosztowny mógł być jeszcze błąd Vukana Savicevicia, jednak zamiast trzeciej bramki beniaminek miał tylko rzut rożny.

Już do przerwy zdążyło się potwierdzić, że sosnowiczanie mają najgorszą obronę. Po akcji na lewej flance Sławomira Peszki i Krzysztofa Drzazgi z pięciu metrów strzelił Marko Kolar.

REKLAMA

Szalony mecz do końca 

W przerwie Stolarczyk nie zrobił zmian, bo z doświadczonych piłkarzy na ławce miał tylko powracającego po kontuzji Rafała Boguskiego i Patryka Plewkę. Wisła zaczęła odważnie i powinna strzelić choć jedną bramkę po świetnych okazjach Peszki i Drzazgi. Niewykorzystane sytuacja się zemściły, ale miejscowym pomógł Sadlok. 30-latek podał pod nogi Gabedawy i król strzelców ligi gruzińskiej po chwili miał dublet.

Szaleństwo trwało i po dwóch minutach Biała Gwiazda znów zmniejszyła dystans. Po podaniu Drzazgi z bliska piłkę „dziubnął” Łukasz Burliga. Sędzia sprawdzał, czy obrońca nie był na spalonym, ale uznał, że wszystko było zgodnie z przepisami.

Mało? Krakowianie wyrównali po rzucie karnym. Peszko dał się sfaulować Georgiosowi Mygasowi, a bramkę zdobył wychowanek Zagłębia Rafał Pietrzak. Lewy defensor wytrzymał ciśnienie, zmylił bramkarza, i godnie zastąpił Błaszczykowskiego w egzekwowaniu „jedenastki”.

Rzut karny otrzymali także gospodarze po faulu Burligi na Udoviciciu. Do piłki podszedł Mateusz Możdżeń i zapewnił gospodarzom drugie z rzędu zwycięstwo. Niewiele zabrakło, a psikusa zrobiliby im Peszko z Drzazgą, ale w doliczonym czasie też nie potrafili trafić do siatki.

Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków 4:3 (2:1)

Bramki: Udovicić (11., 50.), Gabedawa (24.), Możdżeń (86., karny) – Kolar (28.), Burliga (52.), Pietrzak (64., karny).

Zagłębie: Hrosso – Mygas (66. Ryndak), Cichocki, Toth, Mraz – Nawotka, Możdżeń, Pawłowski, Udovicić – Sanogo (56. Heinloth), Gabedawa (81. Nowak).

Wisła: Lis – Burliga, Klemenz, Sadlok, Pietrzak – Basha (81. Plewka), Savicević – Palcić (65. Boguski), Drzazga, Peszko – Kolar.

Żółte kartki: Możdżeń – Peszko.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).