Ostrożnie o edukacji
Opozycja, a zwłaszcza radni, którzy mają coś wspólnego z oświatą, już krytykują wybór Katarzyny Cięciak na zastępcę Jacka Majchrowskiego do spraw edukacji. Wiceprezydent pytana przez radnych dość ostrożnie przedstawiła swoje plany odnośnie do jej pracy.
Katarzyna Cięciak rozpoczęła od przedszkoli przypominając, że od 1 września miasto musi zapewnić miejsca pięcio- i czterolatkom, natomiast od 2017 roku również trzylatkom. Wiceprezydent zadeklarowała, że będą to najważniejsze z działań, jakie podejmie. Zastępczyni Jacka Majchrowskiego zamierza również iść śladami swoich poprzedników w kwestii szkolnictwa zawodowego. Chodzi przede wszystkim o przywrócenie prestiżu tychże szkół.
Ważną sprawą jest kwestia stołówek. Część radnych chce, by miasto znów je finansowało. – Chciałabym się zapoznać z opiniami wszystkich stron, gdyż słyszałam wiele sądów zarówno popierających dofinansowanie dla stołówek, jak i im przeciwnych. Muszę się dokładnie zapoznać z tym tematem, żeby wydać opinię – stwierdziła Katarzyna Cięciak. Na spotkaniu wiceprezydent z radnymi poruszony został wątek likwidacji szkół, ale bez konkretów. Dopiero w marcu zostanie przedstawiona pełna koncepcja zarządzania oświatą.
Odpowiednia osoba?
Od momentu podjęcia urzędu wiceprezydent jest atakowana ze strony opozycji. – Po wyborze na stanowisko nowej wiceprezydent ds. edukacji pojawiają się obawy i wątpliwości co do zarządzania edukacją w Krakowie. Powietrze i sprawy szkolnictwa w mieście to dwa różne obszary. Nie sądzę, żeby to była dobra decyzja prezydenta. Obym się myliła! Krakowska oświata ma dość eksperymentów - i to nieudanych – komentuje radna klubu PiS Agata Tatara. Sama zainteresowana odpowiada, że na edukacji się zna, a jako wykładowca akademicki wie, z jakimi problemami mierzy się szkolnictwo.
Natomiast radna PO, ze środowiska której wywodzi się Cięciak, wprost mówi, że obecnej wiceprezydent nie zna. – „Po owocach ją poznacie” – cytuje i dodaje, że więcej powiedzieć nie może. – Na pewno muszą być jakieś zmiany, ponieważ jeśli miałaby kontynuować politykę pana Matusza, to po co w ogóle prezydent miałby go zmieniać? – stwierdza radna Jantos.