Parlamentarzyści KO apelują po doniesieniach o zagrożeniu wobec prezydenta Krakowa
Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej z Krakowa i Małopolski opublikowali wspólny apel dotyczący – jak podkreślają – niepokojących informacji o działaniach wymierzonych w prywatne życie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Sygnatariusze oświadczenia ostrzegają przed eskalacją agresji i podkreślają, że granica między krytyką polityczną a realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa osób publicznych bywa bardzo cienka.
– Przykład Gdańska pokazał nam, jak łatwo można przekroczyć granicę między sporem publicznym a próbą samosądu – czytamy w apelu.
„Są granice politycznej rywalizacji”
Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że spory polityczne są naturalnym elementem demokracji, jednak muszą odbywać się w ramach prawa i wzajemnego szacunku.
– Krytyka decyzji władz czy debata publiczna nie mogą prowadzić do atakowania rodzin, domów prywatnych ani życia osobistego osób publicznych. Takie działania są formą przemocy – podkreślono.
Parlamentarzyści apelują do wszystkich środowisk – politycznych, społecznych i medialnych – o powstrzymanie narastającej spirali nienawiści.
Apel do liderów wszystkich partii
W oświadczeniu znalazło się także wezwanie do liderów wszystkich ugrupowań politycznych o jednoznaczne potępienie podobnych zachowań oraz wspólne działania na rzecz odbudowy standardów debaty publicznej.
– Obowiązkiem całej klasy politycznej jest dawać przykład odpowiedzialności, opanowania i poszanowania drugiego człowieka – także przeciwnika politycznego – zaznaczono.
Sygnatariusze podkreślają, że brak reakcji na agresję słowną i próby zastraszania może prowadzić do tragicznych konsekwencji.
– Nie pozwólmy, by słowa przerodziły się w czyny – apelują parlamentarzyści.
Monika Piątkowska: „To granica, której nie wolno przekraczać”
Do sprawy odniosła się senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska.
– Spór polityczny nie może przenosić się pod czyjś dom ani dotykać rodzin. To granica, której w demokratycznym państwie nie wolno przekraczać – powiedziała Monika Piątkowska.
Jak dodała, odpowiedzialność za ton debaty publicznej spoczywa na całej klasie politycznej.
– Niezależnie od poglądów, musimy reagować wtedy, gdy pojawia się realne zagrożenie. Milczenie oznacza przyzwolenie – podkreśliła senator.
– Bezpieczeństwo i elementarne standardy debaty publicznej powinny być wspólną wartością ponad politycznymi podziałami – dodała.