Pasy z Pogonią na remis po świetnym widowisku
Cracovia zremisowała z Pogonią Szczecin 2:2 w spotkaniu 28. kolejki ekstraklasy. Mecz pomiędzy trzecią i czwartą drużyną w tabeli mógł się podobać – był szybki i obfitował w akcje ofensywne. Podział punktów pozwoli Pasom podczas przerwy na reprezentację, pozostać na podium.
Wydarzenie: Pogoń i Cracovia, to drużyny, które są już pewne gry w grupie mistrzowskiej, stawką tego meczu było jednak podium. Szczecinianie wiosną nie są w wyjątkowej formie. Przez pięć ostatnich meczów nie zdołali wygrać, a do swojego dorobku dopisali zaledwie cztery punkty. U Pasów seria bez zwycięstwa jest krótsza, ale w dwóch minionych kolejkach w spotkaniach z Lechem Poznań i Legią Warszawa zanotowały porażki 1:2.
W bezpośrednim pojedynku obie ekipy stworzyły kapitalne widowisko. Dużo sytuacji i bramek. Szybkie tempo meczu mogło się podobać kibicom w Szczecinie. Wiele pracy mieli bramkarze Grzegorz Sandomierski i Dawid Kudła. Remis daje podium Cracovii, która podobnie jak Pogoń ma 44 punkty, lecz góruje nad Portowcami lepszym bilansem bramkowym.
Bohater: Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się zmiennicy. Osłabiona przez kartki i kontuzje Cracovia rozpoczęła mecz z Mateuszem Wdowiakiem w składzie. Dodatkowo w trakcie spotkania urazu nabawił się Hubert Wołąkiewicz, którego w 22. minucie zmienił Tomas Vesetnicky. Duet Vestenicky-Wdowiak dał Pasom wpierw wyrównanie, a następnie wyprowadził na prowadzenie 2:1. W 64.minucie Słowak mógł zaliczyć dublet, lecz świetnym instynktem popisał się bramkarz Portowców. Dwie minuty później w tempo podawał do Erika Jendriska, ale również i tym razem górą był Kudła.
Świetne wejście zaliczył w barwach Pogoni Dawid Kort, który zastąpił Wladimera Dwaliszwiliego. W swoim pierwszym kontakcie z piłką po podaniu Łukasza Zwolińskiego dał Portowcom wyrównanie na po 2. Warto podkreślić, że Gruzin przebywał na boisku 52 minuty i zmarnował w tym czasie trzy dobre sytuacje. Kortowi, by pokonać Sandomierskiego wystarczyły zaledwie 2 minuty. Do końca spotkania młody pomocnik Pogoni pokazywał się z jak najlepszej strony i był blisko drugiego trafienia.
Rozczarowanie: Mecz walki z obu stron z kilkoma imponującymi akcjami bramkowymi nie obnażył zbyt wielu słabości obu zespołów. Narzekać można jedynie na skuteczność, zwłaszcza w przypadku Dwaliszwiliego. Obie ekipy miały wiele szans na to, by zdobyć gola na miarę trzech punktów, lecz ostatecznie ani Cracovia, ani Pogoń nie zadały ostatecznego ciosu.
Warto zwrócić uwagę: Cracovia pojechała do Szczecina mocno osłabiona. Za kartki zagrać z Pogonią nie mogli Bartosz Kapustka i Deleu, a z powodów zdrowotnych nie wystąpili Damian Dąbrowski i Hubert Adamczyk. Dodatkowo zespołu poprowadzić nie mógł Jacek Zieliński, który w ostatnich minutach meczu z Legią Warszawa został odesłany przez arbitra na trybuny. Po tym wydarzeniu został zdyskwalifikowany na dwa mecze.
- Pogoń weszła dobrze w mecz. Od pierwszych minut przejęła inicjatywę, co się jej opłaciło. Już w 8. minucie Adam Gyurcso pokonał Grzegorza Sandomierskiego. Być może nie byłoby gola, gdyby wcześniej Hubert Wołąkiewicz nie faulował Węgra. Zawodnik Pogoni podszedł do rzutu wolnego i z około 20 metrów posłał piłkę wprost do bramki.
- W 22. minucie pełniący funkcję trenera Piotr Górecki, zdecydował się na zmianę. Huberta Wołąkiewicza, który opuścił boisko z powodu urazu, zastąpił Tomas Vestenicky. Słowak już w czwartej minucie swojej obecności na boisku zdołał pokazać, że może pomóc Cracovii w walce o jak najwyższe cele, a już na pewno o punkty w Szczecinie. Po kapitalnej asyście Mateusza Cetnarskiego dał Pasom wyrównanie.
- Remis 1:1 spowodował, że gra stała się bardziej wyrównana. Portowcy po lepszym początku nieco przystopowali, choć w ostatnich minutach pierwszej połowy stworzyli sobie jeszcze kilka groźnych sytuacji. W 38. minucie błąd Piotra Polczaka wykorzystać próbował Wladimer Dwaliszwili. Gruzin oddał strzał, lecz piłka minęła bramkę. Tuż przed przerwą świetną sytuację miał Gyurcso. Zabrakło mu dosłownie kilku centymetrów, by umieścić futbolówkę w bramce. Swoje sytuacje miała też Cracovia. W 31. minucie kolejną asystę mógł zaliczyć Cetnarski. Jednak źle uderzył w piłkę Erik Jendrisek i zamiast gola, Pasy miały tylko rzut rożny.
- Świetne otwarcie drugiej części meczu mógł zaliczyć Dwaliszwili. Gruzin jednak po raz trzeci już w tym meczu nie zdołał uszczęśliwić szczecinian. Zemściło się to na Portowcach, bo w 48. minucie gola dla Pasów zdobył Mateusz Wdowiak. Trafienie młodego zawodnika Cracovii było niezwykle widowiskowe. Wdowiak zszedł z piłką do środka boiska i przymierzył swoją słabszą nogą z 20 metrów wprost pod poprzeczkę.
- Przez ostatnie dziesięć minut Pogoń grała w osłabieniu. W starciu z Jendriskiem urazu doznał Jakub Czerwiński. Czesław Michniewicz wykorzystał wcześniej wszystkie zmiany i nie mógł pomóc już swoim piłkarzom. Mimo to, Portowcy ciągle zagrażali bramce Cracovii. W końcówce bardzo aktywny był Miłosz Przybecki, który w odstępie zaledwie kilku minut stworzył dla Pogoni dwie groźne sytuacje. W doliczonym czasie gry Pogoń mogła zadać decydujący cios. Gyurcso próbował uderzać z woleja, lecz nie trafił do bramki, a chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Pogoń Szczecin – Cracovia 2:2 (1:1)
Bramki: Gyurcs (8.), Kort (56.) – Vestenicky (26.), Wdowiak (48.)
Pogoń: Kudła – Nunes, Czerwiński, Rudol – Matras, Rafał Murawski, Gyurcso, Frączczak, Akahoshi (46. Lewandowski)– Zwoliński (77. Przybecki), Dwaliszwili (54. Kort).
Cracovia: Sandomierski – Wołąkiewicz (22. Vestenicky), Bejan, Polczak, Jaroszyński (78. Zejdler)– Wójcicki, Covilo, Cetnarski, Budziński, Wdowiak(87. Dialiba) – Jendrisek.
Żółte kartki: Frączczak, Zwoliński – Bejan, Jendrisek.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).