Patodeweloperka w kibolskim wydaniu. Wkrótce rusza proces

W połowie kwietnia ma ruszyć proces dotyczący m.in. Wojciecha K., który zdaniem śledczych współpracował z kibolami. Chodziło o inwestowanie w nieruchomości.

Legalizacja samowolki

Śledczy z małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej zajmowali się działalnością pseudokibiców Cracovii.

Ustalili, że pieniądze z handlu narkotykami kibole inwestowali w nieruchomości. 

Jednym z przykładów jest budynek, który powstał w rejonie ulicy Siarczanej w Krakowie: według prokuratury niezgodnie z wydanym przez urząd miasta pozwoleniem. 

Okazało się, że zamiast czterech mieszkań powstało dwanaście lokali. 

Zostały sprzedane, a ich właściciele rozpoczęli walkę o legalizację samowolki

Czują się poszkodowani i twierdzą, że to nie oni odpowiadają za obecny stan rzeczy, tylko inwestor.

Akt oskarżenia

W ubiegłym roku prokuratura skierowała w tej sprawie do sądu akt oskarżenia. Objętych jest nim łącznie siedem osób. 

Wśród nich Wojciech K., który zdaniem śledczych na pewnym etapie swojego życia był osobą całkowicie zadłużoną, wręcz bankrutem. 

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Pomocną dłoń wyciągnął do niego Adrian Z., w przeszłości kierujący grupą kiboli Cracovii. 

Zginął 15 grudnia 2017 roku podczas próby zatrzymania przez policjantów.

Małopolscy śledczy twierdzą, że Z. spłacił część zobowiązań Wojciecha K. i udzielił mu ochrony przed wierzycielami. Wspólnie rozpoczęli działalność gospodarczą. 

Założyli spółkę, którą zarządzał Wojciech K. Pieniądze na jej działalność, jak zaznacza Prokuratura Krajowa, pochodziły głównie od Adriana Z.

Śledczy ustalili, że w ramach współpracy Wojciecha K. z grupą przestępczą powstał wspomniany wcześniej budynek przy Siarczanej. 

Prokurator Tomasz Dudek, autor aktu oskarżenia, twierdzi że „inwestycja ma postać dość powszechnego zjawiska na terenie Krakowa, tzw. patodeweloperki, polegającej na budowie budynków jednorodzinnych, które następnie były bezprawnie przekształcane w budynki wielorodzinne”. 

Poza Wojciechem K. oskarżył również Krzysztofa W. (architekta) oraz Roberta L. (notariusza), którzy zdaniem śledczych mieli fałszować dokumenty, związane z inwestycją przy Siarczanej w Krakowie. 

Nie przyznają się do winy. Podobnie sam Wojciech K., który twierdzi, że budynek powstał zgodnie z projektem oraz pozwoleniem na budowę.

Gang braci Z.

Wojciech K. sprzedał dziesięć z dwunastu mieszkań za ponad 2,2 mln złotych. 

Część pieniędzy przeznaczył na spłatę wierzycieli, a reszta została przeznaczona na inne inwestycje, które realizowała spółka Adriana Z. 

Śledczy twierdzą, że do sprzedaży lokali doszło za pośrednictwem innych osób powiązanych z gangiem braci Z.

Nabywcy lokali przy Siarczanej znaleźli się w trudnej sytuacji. 

Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, w 2019 roku budynek skontrolował nadzór budowlany, który następnie nakazał jego współwłaścicielom doprowadzić nieruchomość do stanu zgodnego z projektem. Chodziło m.in. o połączenie lokali oraz zamurowanie niektórych drzwi wejściowych.

Śledczy twierdzą, że w sprawę zamieszana jest też była pracownica sądu rejonowego Sylwia P., która miała pomagać członkom grupy w załatwieniu formalności, związanych z księgami wieczystymi mieszkań przy Siarczanej.

Nie przyznaje się do winy.

Zaniki pamięci

Aktem oskarżenia jest objęty również notariusz Andrzej C., który zdaniem śledczych także współpracował z grupą przestępczą krakowskich kiboli. 

Jego sprawa nie dotyczy już jednak budynku przy ulicy Siarczanej.

Prokurator Tomasz Dudek ustalił, że Andrzej C. uczestniczył w oszustwie na szkodę starszej pani, która w tym czasie znajdowała się w przytulisku i miała zaniki pamięci.

Kobieta była współwłaścicielką działki w Biskupicach. Przed notariuszem zobowiązała się do sprzedaży swoich udziałów prywatnej osobie. W transakcji pośredniczyła kobieta, która działała w kibolskim gangu. 

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Starsza pani co prawda podpisała dokumenty przed notariuszem, ale nie miała świadomości „co do podejmowanych czynności”. 

Andrzej C. ma zarzut oszustwa i przekroczenia uprawnień. Nie przyznał się oraz odmówił składania wyjaśnień.

Oskarżonych w sprawie jest siedem osób – potwierdza nam sędzia Tomasz Mucha, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie, przed którym będzie toczyć się proces.

Nasz rozmówca dodaje, że zarzuty nie są tożsame wobec wszystkich. Wymienia m.in.: poświadczenie nieprawdy oraz oszustwo.

Pierwszy termin rozprawy został wyznaczony na 16 kwietnia.