Paweł Brożek: Trener musiał dotrzeć do naszych głów
W poniedziałek Wisła Kraków przerwała serię meczów bez wygranej, a Paweł Brożek wreszcie trafił do siatki. – Cieszymy się, ale zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek – mówi 33-letni napastnik po zwycięstwie 4:2 w Niecieczy z Termaliką.
„Trener Wdowczyk ma spokój”
Krakowianie czekali na zwycięstwo od 6 listopada, a Paweł Brożek na bramkę od 29 listopada, kiedy strzelił gola w derbach Krakowa. – Bardzo brakowało nam tego zwycięstwa. Cieszymy się, ale zdajemy sobie sprawę, że to początek. W następnym meczu chcemy pójść za ciosem i też wygrać – deklaruje napastnik na oficjalnej stronie klubu.
Nowy trener Dariusz Wdowczyk prowadził tylko jeden trening przed meczem w Niecieczy. – W niedzielę zdążyliśmy tylko przećwiczyć stałe fragmenty i grę w ustawieniu. Mieliśmy też rozmowę indywidualną i grupową odprawę. Po takiej serii niewygranych spotkań potrzebne było dotarcie do naszych głów. Potrzebny był nam trener, który podniesie zespół mentalnie, będąc przy tym spokojnym. A trener Wdowczyk ten spokój ma – podkreśla zawodnik.
„Jest na czym pracować”
– Cieszę się ze zwycięstwa w debiucie, aczkolwiek nadal jest nad czym pracować. Oglądaliśmy dobre, dynamiczne spotkanie. Wiele zwrotów akcji, sytuacji, bramek. Zbyt szybko po objęciu prowadzenia traciliśmy gole. Będziemy to analizować i trzeba to wyeliminować – mówi Dariusz Wdowczyk. Przyznaje jednak, że zdobycie czterech goli na wyjeździe to duża sztuka.