Pechowe siedem dni Cracovii

Podopieczni trenera Michała Probierza przegrali w Gliwicach z tamtejszym Piastem, który włączył się do walki o mistrzostwo Polski.

Po kiepskim początku sezonu, Cracovia w końcu wskoczyła na właściwe tory i awansowała do grupy mistrzowskiej ze sporymi szansami na podium. Drugą część sezonu rozpoczęła jednak od trzech porażek. – To, na co pracowaliśmy przez siedem miesięcy, walcząc o awans do górnej ósemki, straciliśmy w siedem dni. Chodzi tu przede wszystkim o pewność siebie zawodników, którą odebrały nam te trzy porażki – ubolewał na pomeczowej konferencji prasowej trener Pasów Michał Probierz.

Piast na fali

W Gliwicach od sześciu meczów nikt z przyjezdnych nie zdołał wywalczyć nawet punktu. Cracovia mogła być pierwszą drużyną, której się to udało, lecz nie wykorzystała sytuacji na początku spotkania. – Dobrze rozpoczęliśmy, ale potem był rzut karny, zupełnie przypadkowy. Na pewno zmienił on losy meczu. Nie potrafiliśmy uporządkować gry, a widać było, że Piast jest na fali. Piłkarzom z Gliwic gra sprawiała przyjemność – podkreślił szkoleniowiec.

Krakowianom ciężko było w Gliwicach stworzyć dobrą okazję na gola. – Wysokim tempem gry szukaliśmy swoich szans. Wyrównaliśmy z rzutu karnego, a potem mieliśmy okazje do objęcia prowadzenia – tłumaczył opiekun Pasów i kontynuował – Drugą połowę rozpoczęliśmy w zmienionym ustawieniu. Szalę tego wyrównanego spotkania przesądziła sytuacja, gdy przy rzucie rożnym popełniliśmy błąd w ustawieniu. Otworzyliśmy tym samym Piastowi drogę do zwycięstwa. Z mojej perspektywy sędzia powinien jeszcze podyktować rzut karny po faulu na Michale Heliku. Byłoby 2:2.

Z kompletem punktów

Powody do zadowolenia miał natomiast Waldemar Fornalik. – Był to wielki tydzień w naszym wykonaniu. Rozegraliśmy trzy mecze w ciągu sześciu dni, każdy z nich wygrany. W każdym były wielkie emocje. Mogę być dumny, że jestem trenerem Piasta. Naprawdę drużyna pokazała charakter. Mimo osłabień i tego, że mecz różnie się układał, potrafiliśmy wygrać – ocenił opiekun gliwiczan.