Pewne zwycięstwo z AZS Gorzów. Charles wyrzucona z parkietu!

Wystarczyła jedna znakomita kwarta, by Wisła Can-Pack Kraków wysoko pokonała AZS PWSZ Gorzów 74:56 (14:20, 21:18, 21:4, 18:14). Krakowska inauguracja koszykarskiego roku 2013 wypadła okazale, ale Tina Charles będzie chciała o niej jak najszybciej zapomnieć. Amerykanka jeszcze przed przerwą wyleciała z boiska za dwa niesportowe przewinienia, co może wykluczyć ją ze szlagieru Wisła Can-Pack - Artego Bydgoszcz.

Charles rozpoczęła spotkanie na ławce rezerwowych. Na parkiecie pojawiła się pod koniec pierwszej kwarty, ale z trudem znajdowała na nim miejsce dla siebie. Gorzowianki nie przebierały w środkach, by uprzykrzyć jej życie. Gdy tylko otrzymywała podanie, osaczały ją i często uciekały się do nieprzepisowych zagrań. Po jednym z nich sfrustrowana Charles odepchnęła Sybil Dosty, a sędziowie bez namysłu odgwizdali faul niesportowy.

Znacznie bardziej kontrowersyjne było drugie spięcie pomiędzy tymi zawodniczkami. W 18 minucie po szybkim ataku wiślaczka zdobyła łatwe punkty nad głową Dosty. Być może po udanej akcji szepnęła jej do ucha kilka "ciepłych" słów, bo gdy wracała na własną połowę, koszykarka z Gorzowa z wściekłością rzuciła piłką w jej plecy. Na parkiecie powstało spore zamieszanie. Po kilku minutach narady arbitrzy orzekli obustronne przewinienie techniczne, co dla Charles oznaczało zakończenie udziału w spotkaniu.

Konsekwencje kontrowersyjnej decyzji mogą być jednak znacznie poważniejsze, bo według polskich przepisów zawodniczka wyrzucona z parkietu po dwóch przewinieniach technicznych, musi pauzować także w kolejnym spotkaniu. Jeśli taka interpretacja regulaminu potwierdzi się, Wisła w meczu z liderem tabeli PLKK Artego Bydgoszcz będzie musiała radzić sobie bez swojej największej gwiazdy.

O zwycięstwo z bydgoszczankami może być więc wyjątkowo trudno, zwłaszcza że Wisła nadal prezentuje bardzo nierówną formę. Z przeciętnym AZS męczyła się w pierwszej połowie niemiłosiernie, momentami przegrywając różnicą nawet dziesięciu punktów. A w trzeciej kwarcie krakowianki jak gdyby nigdy nic zdemolowały rywalki, pozwalając im na zdobycie zaledwie czterech oczek.

- Bardzo ciężko było nam złapać właściwy rytm gry po tak wielu dniach przerwy. Popełnialiśmy ogromną ilość prostych błędów - narzekał trener Jose Hernandez. Hiszpan nie ma wiele czasu na poprawę dyspozycji swoich zawodniczek. Już w środę znów wyjdą one na parkiet, by w arcyważnym spotkaniu w ramach Euroligi zmierzyć się z BK IMOS Brno.



Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Gorzów 74:56 (14:20, 21:18, 21:4, 18:14)

Wisła: Beard 23 (6 zb.), Horti 15 (9 zb.), De Mondt 12, Ouvina 7 (5 zb.), Krężel 5 (6 zb.), Charles 4 (5 zb.), Czarnecka 4 (5 zb.), Pawlak 2, Żurowska 2, Mieloszyńska 0, Suknarowska 0

AZS: Skobel 16 (6 przech.), Makowska 12 (8 zb.), Nwagbo 10 (9 zb.), Dosty 10 (9 zb.), Dźwigalska 7 (3 przech.), Jaworska 1,