Pięć awansów w sześć lat. Wojciech Kwiecień doceniony, Kazimierz Moskal podrzucany

Sponsor Wieczystej dopiął swego. Wojciech Kwiecień wymyślił sobie, że wprowadzi klub do ekstraklasy i po pięciu promocjach w sześciu sezonach może powiedzieć: zrobione. Zobaczcie zdjęcia z radości Krakowian.

W 2020 roku sezon został skrócony przez pandemię. Wieczysta biła się o awans z ligi okręgowej do IV z rezerwami Garbarni Kraków. Ciut lepsi byli Brązowi.

Rok później Żółto-czarni świętowali w Niecieczy z napisem „III liga to dopiero początek” na koszulkach. Ten poziom nawet dla bogaczy z ul. Chałupnika okazał się wąskim gardłem. To jedyna liga, w której drużyna – co roku budowana za coraz większe pieniądze – spędziła więcej czasu, niż Kwiecień by chciał. Dla jednych to tylko dwa sezony, dla Kwietnia – aż dwa.

Wieczysta Kraków w ekstraklasie

Krakowianie okazali się mistrzami barażów. Choć ich budżet imponował, sport przypominał nam, że pieniądze jednak nie grają na 100 proc. W II lidze w walce o bezpośredni awans wyprzedziły ich zespoły Polonii Bytom i Pogoni Grodzisk Mazowiecki. W I po 34. kolejkach lepsze były Wisła Kraków i Śląsk Wrocław.

Przed niedzielnym finałem baraży było jasne, że zwycięzca będzie absolutnym debiutantem w elicie. Chrobry Głogów objął prowadzenie, a przy wyniku 2:1 miał szansę na wyrównanie, ale po raz drugi musi się obejść smakiem (w 2022 po karnych uległ Koronie Kielce).

Zawodnicy wychodzący na murawę widzieli paterę, a do niej przywiązane dwa szaliki klubów z Krakowa i Głogowa. Po ostatnim gwizdku w górę wzniósł go kapitan Wieczystej Michał Pazdan i jego koledzy. 

Celebracja Wieczystej Kraków po awansie do ekstraklasy
Celebracja Wieczystej Kraków po awansie do ekstraklasy
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Wojciech Kwiecień doceniony

Kazimierz Moskal, który objął drużynę w listopadzie (był trzecim trenerem w sezonie) dopisał do CV trzeci awans w roli szkoleniowca. Wcześniej dwukrotnie bezpośrednio wprowadził do ekstraklasy ŁKS Łódź.

Po meczu kibice Wieczystej nie zapomnieli o tym, dzięki któremu byliśmy świadkami tej niezwykłej historii. Skandowali nazwisko Wojciecha Kwietnia.