Pieniądze z SCT dla sąsiednich gmin. Co już wiadomo, a czego jeszcze nie?
Kość niezgody
Pobieranie opłat za wjazd to jeden z głównych punktów zapalnych w dyskusji o strefie czystego transportu. Dla wielu komentujących umożliwienie wjazdu za opłatą samochodem niespełniającym zasad SCT to dowód, że w całej sprawie chodzi o pieniądze, a nie o redukcję emisji tlenków azotu. Strefa jest często przedstawiana jako sposób władz Krakowa na łatanie dziury w budżecie.
Miasto odpiera te zarzuty, argumentując, że równowartość zysków przekaże na działania związane z ochroną powietrza w sąsiednich gminach. To także próba załagodzenia sprzeciwu w „obwarzanku”, choć oporu sąsiadów raczej nie uda się rozładować jedną taką deklaracją.
Co mówi ustawa?
Słowo „równowartość” jest tu o tyle istotna, że ustawa o elektromobilności ściśle precyzuje, na co można wydać pieniądze z opłat za wjazd do SCT.
Wśród nich są m.in. oznakowanie strefy, zakup autobusów zeroemisyjnych i tramwajów, innych środków transportu zbiorowego, finansowanie analiz związanych z funkcjonowaniem SCT oraz programy wsparcia zakupu rowerów elektrycznych.
Ustawa określa także maksymalną wysokość opłat: do 2,50 zł za godzinę w przypadku opłaty jednorazowej oraz do 500 zł za miesięczny abonament.
W Krakowie godzina kosztuje właśnie 2,50 zł, przy czym w tym roku opłacenie dwóch godzin wydłuża okres dopuszczonego wjazdu do północy. Abonament miesięczny w tym roku kosztuje 100 zł, w kolejnych latach planowana cena to odpowiednio 250 zł i 500 zł.
Jakie będą wpływy?
7 stycznia Zarząd Dróg Miasta Krakowa poinformował, że łączna suma wpłat z tytułu funkcjonowania SCT przekroczyła 2,2 mln zł, a roczny koszt jej obsługi, obejmujący m.in. zaplecze techniczne i dodatkowe etaty, wyniesie ok. 7 mln zł.
Z odpowiedzi urzędu miasta dla Piotra Bartosza z Konfederacji wynika, że według prognoz wpływy z SCT w całym 2026 roku miałyby wynieść ok. 20 mln zł, w 2027 roku ok. 30 mln zł, a w 2028 roku ok. 12 mln zł.
– Mimo że w 2028 roku abonament za miesiąc to horrendalne 500 złotych, widać wyraźny spadek dochodów. Autorzy SCT mają nadzieję, że przymus wymiany aut będzie skuteczny lub ludzie przesiądą się na komunikację miejską – komentował Piotr Bartosz.
Ekwiwalent dla gmin
Jak dokładnie Kraków zamierza przekazywać środki dla sąsiednich gmin? Tu również obowiązują konkretne przepisy i miasto nie może w dowolny sposób wydawać pieniędzy z budżetu poza swoimi granicami.
Jak informuje urząd miasta w odpowiedzi na nasze pytania, wysokość tzw. ekwiwalentu będzie ustalana kwartalnie. Podstawą mają być faktyczne wpływy z opłat za wjazd do SCT, pomniejszone o koszty jej funkcjonowania.
Zgodnie z zapowiedziami, pieniądze nie będą trafiały bezpośrednio z budżetu Krakowa do poszczególnych gmin. Kanałem dystrybucji ma być Stowarzyszenie Metropolia Krakowska, którego członkiem jest miasto. To właśnie w ramach tej struktury mają zostać uzgodnione zasady podziału środków.
Zasady dopiero powstaną
Urząd miasta informuje, że beneficjentami będą gminy należące do stowarzyszenia. Szczegółowe kryteria, w tym ewentualne proporcje podziału, mają zostać wypracowane w najbliższych tygodniach we współpracy z samorządami ościennymi.
Na co gminy będą mogły wydać pieniądze? Miasto wskazuje, że środki mają służyć poprawie jakości powietrza. Katalog możliwych działań obejmuje np. wsparcie wymiany starych pieców na węgiel i drewno, tworzenie lub wzmacnianie straży gminnych, kampanie informacyjne zachęcające do likwidacji tzw. kopciuchów, a także budowę parkingów typu Park&Ride.
– Podsumowanie wpłacanych kwot będzie odbywało się w cyklach kwartalnych, a przekazywanie środków do Stowarzyszenia nie częściej niż raz na pół roku. Prawo zezwala na pobieranie opłat za poruszanie się po SCT przez trzy lata (2026-2028) i środki będą przekazywane w tym okresie – zapowiada Piotr Subik.